środa, 19 czerwca 2019

Nieprzewidywalna powieść obyczajowa: "Dwie kobiety" Hanny Dikty.

Mieszkająca w Katowicach trzydziestokilkuletnia Ewa postanawia zmienić swoje życie. Porzuca męża, rezygnuje z pracy na uniwersytecie i wyjeżdża na wieś, do zlokalizowanej na malowniczym Dolnym Śląsku Glinki. Tam poznaje owdowiałą Bognę, która chcąc odpocząć od mieszkańców, samotnie prowadzi pensjonat. Ewa zatrudnia się w nim jako pomoc. Niezbyt skora do uzewnętrzniania się przed kimkolwiek, dla Bogny czyni wyjątek. Właścicielka pensjonatu od razu budzi  w niej pozytywne emocje, sympatię. Obie panie łączy między innymi bagaż doświadczeń z przeszłości. Los lubi mieszać i poddawać niełatwym próbom…

 
Dramatyczne wydarzenia, które wstrząsają życiem
lokalnej społeczności, zmieniają wszystko.
 
"Dwie kobiety" to wciągająca powieść obyczajowa, która budzi wiele emocji. Sięgając po tę książkę nie sądziłam, że tak bardzo będę się niecierpliwić poznania finału. Nieprzewidywalna akcja, realistycznie wykreowane, szczere postacie i nienaciągana, życiowa fabuła tylko zaostrzają apetyt. Zdecydowanie robi wrażenie, zwłaszcza, że autorka pokusiła się o naprawdę zaskakujące zwroty.
 
Najnowsza powieść pani Hanny Dikty charakteryzuje się pewną dojrzałością. Choć napisana jest lekko, łatwym w odbiorze stylem i szybko się ją czyta, to niektóre fragmenty zmuszają do refleksji. Autorka zwraca uwagę czytelnika na relacje człowieka z innymi ludźmi i ich granice. Czasem warto przemyśleć to, czym jest dla nas lojalność, a także czego tak naprawdę szukamy w swoim życiu. Pani Hanna porusza też kwestie związane ze stratą kogoś nam bliskiego. Życie nigdy nie będzie układało się idealnie tak, jak sobie zamarzymy, los jest nieprzewidywalny. Na każdego czekają zarówno te dobre chwile, jak i rzeczy smutne.
 
Drodzy, polecam Wam "Dwie kobiety", naprawdę mile Was zaskoczy mimo, że nie wszystkie fragmenty będą serwować miód na duszę. Ja nie mogłam odebrać się od tej jakże wartościowej i nieszablonowej książki!
 
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.
 
 

wtorek, 18 czerwca 2019

MORDECAI TREMAINE: "Morderstwo ma motyw" Francis Duncan.

Mordecai Tremaine, detektyw amator, przyjeżdża pociągiem do Dalmering, urokliwej, sielankowej, angielskiej miejscowości. Nie spodziewa się nawet, że zamiast beztroskiego urlopu, czekają na niego tajemnice do rozwikłania. A te przychodzą dość szybko - w mieście trwają próby do amatorskiego spektaklu teatralnego pt. "Morderstwo ma motyw", z którego dochód ma zostać przeznaczony na cele charytatywne. To, co dzieje się poza sceną, budzi grozę. Jedna z organizatorek przedstawienia, Lidia Dare, która wkrótce miała stanąć na ślubnym kobiercu, zostaje zamordowana. Do gry wchodzi Mordecai Tremaine, który kierowany pokusą i pasją do rozwiązywania zagadek kryminalnych, chce pomóc policji. Angażuje się w poszukiwania sprawcy, a w tym celu podejmuje współpracę z komisarzem, będącym jego dawnym znajomym.

 
"Morderstwo ma motyw" to klasyczny kryminał brytyjski, napisany w stylu sławetnej Agathy Christie. Ciekawy pomysł, wartka akcja, pobudzające wyobraźnię opisy, a przede wszystkim rewelacyjnie scharakteryzowani bohaterowie razem tworzą świetną powieść trzymającą w napięciu. Przyznam szczerze, że ostatnio takie klasyczne, cechujące się specyficzmym klimatem powieści kryminalne są bliższe mojemu sercu niż te, które może i zaskakują, ale przy okazji fundują masę brutalności, rozlewu krwi. Doceniam skupianie się na portretach psychologicznych poszczególnych postaci. Co więcej, w książce Francisa Duncana nie brakuje miejsca dla angielskiego klimatu, gdzie herbatki, piękne, klasyczne stroje i malownicze krajobrazy przenoszą nas w inny świat i urzekają.

"Morderstwo ma motyw" otwiera serię przygód Mordecai Tremaine. Cieszę się, że autor nie poprzestanie na tym jednym tomie, bowiem książkę czytało mi się naprawdę dobrze, a samego głównego bohatera bardzo polubiłam. To postać, którą bez wątpliwości mogę określić jako pozytywną. Emerytowany właściciel tabaki wydaje się być przemiłym i nieszkodliwym staruszkiem, jednak pod tą otoczką kryje się nietuzinkowa osobowość.
 
Jeśli macie ochotę na klasyczny kryminał w stylu Agathy Christie, śmiało możecie sięgnąć po tę pozycję! Mnie usatysfakcjonowała, sprawdźcie, czy i w Was wzbudzi takie odczucia ;). Nawiasem mówiąc, czekam na kolejne tomy z tego cyklu!
 
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.
 

niedziela, 9 czerwca 2019

Resztki z pańskiego stołu, czyli jak NIE karmić psa. Wyżywienie czworonoga.

Cześć! Dziś chciałabym porozmawiać o wyżywieniu psa, a także skupić się na tym, co podajemy naszemu Pimpkowi. Pytanie "Czym karmić psa?" spędza sen z powiek początkującym psiarzom i budzi wiele kontrowersji wśród tych, którzy od dawien dawna żyją z czworonożnymi przyjaciółmi pod jednym dachem. Chciałabym, aby ten wpis pomógł poszukującym odpowiedzi na to pytanie wybrać właściwe rozwiązanie.

 
Odżywianie - podstawowa potrzeba psa
 
Prawidłowe funkcjonowanie organizmu pupila, co oczywiste, uwarunkowane jest między innymi odpowiednimi posiłkami bogatymi w składniki odżywcze. Zapotrzebowanie na konkretne elementy diety zależy od zdrowia, wieku oraz aktywności fizycznej pupila. Inaczej będziemy karmić szczeniaka, seniora czy też psiaka, który pokonuje z nami dzisiątki kilometrów, biegając, kąpiąc się i skacząc radośnie.
 
Węglowodany - byle nie za dużo!
 
Psy z natury są mięsożercami, dlatego też ich dieta powinna być bogata w zwierzęce białka i tłuszcze. Nie jest wskazane, aby podawać pupilom posiłki, w których największy udział mają węglowodany. Warto w tej kwestii poruszyć temat składu karm suchych. W dobrym produkcie powinno znaleźć się jak najwięcej mięsa. Niestety, producenci często sięgają po tanie wypełniacze. Pies, któremu serwujemy karmy zawierające dużo zbóż, przykładowo nie będzie prawidłowo się wypróżniać. 

Nasze doświadczenie z wyborem pokarmu
 
Wyżej wspomniane nie są naukami powtarzanymi za innymi jak mantra, a jednym z wniosków z naszych doświadczeń. Przed zakupem karmy wiedziałam, że nie sięgnę po najtańszą z dyskontu, bo po prostu nie jest bogata w odżywcze składniki. Pierwszym granulatem, który niedoświadczeni zaserwowaliśmy Pimpkowi, była Purina Dog Chow z jagnięciną i ryżem. Średnia półka cenowa, dobre opinie, również wśród znajomych, skusiliśmy się. Obserwując Pimpeusza przez miesiąc stwierdziłam, że mu nie służy. Obecność zbóż okazała się w tej kwestii kluczowa. Zdecydowałam się na zakup Brit Care, również z jagnięciną i ryżem. Nieco droższa, ale o wiele lepiej przyswajalna - odkąd serwujemy ją Pimpkowi, ten załatwia się prawidłowo i nie serwuje nam w domu gazów ;). Zboża pojawiają się w jego diecie głównie w przypadku przysmaków, choć i te staramy się wybierać tak, aby miały jak najlepszy skład. Nie zapominamy o olejach (codziennie do śniadania podajemy mu olej z łososia) czy warzywach (przykładowo marchewka nie tylko dobrze działa na dziąsła, ale zawiera dużą ilość substancji mających korzystny wpływ na wzrok, sierść czy kości). Wszystkie "dodatki" porcjujemy tak, aby odpowiednio wkomponywały się w dzienny bilans kaloryczny.

Karma czy gotowanie samemu?
 
Oczywiście wybór karmy suchej nie jest obowiązkowy. Posiłki dla psa można podawać po przygotowaniu samemu, przykładowo sporą popularnością cieszy się BARF - surowa dieta oparta na naturalnym pożywieniu pierwotnych psów. 

Gotując dla psa należy pamiętać, że ze względu na inną budowę układu pokarmowego musimy kierować się potrzebami psa, a nie tym, co nam pasuje i jest wygodne, np. resztkami z naszego obiadu.

"Moje psy całe życie dostawały resztki ze stołu i żyły"

Owszem, żyły. My też żyjemy, choć zdarza nam się sięgać po jedzenie typu fast food czy inne, niezdrowe przekąski. Nikt nie umarł od hamburgera czy pizzy. Zwróćmy jednak uwagę, że ów pokarmy nie dostarczają nam odpowiedniej ilości niezbędnych dla organizmu składników odżywczych, ba, w ich zamian dostajemy masę pustych kalorii. Słowo klucz - prawidłowy rozwój.
 
Nasza, ludzka dieta zdecydowanie różni się od tej, która jest niezbędna i bezpieczna dla psa. Kilka orzechów włoskich wpłynie na nas korzystnie, natomiast u pupila po ich konsumpcji może pojawić się rozstrój żołądka lub nawet poważne problemy z jelitami. Cenne dla nas awokado dla psów jest trujące. Zanim podamy coś nowego psu, warto rozeznać się, czy mu to nie zaszkodzi - celem poszerzenia wiedzy na ten temat warto zajrzeć chociażby TUTAJ.

"Pies lubi, je aż mu się uszy trzęsą"

Cóż, myślę, że gdybym dała mojemu resztki z obiadu z jakimś super sosem i mięskiem, poczęstowałby się szybciej, niż mrugnęłabym okiem. Pimp mógłby przewodzić grupie żarłoków, bowiem za jedzenie potrafi zrobić wiele - nawet tyłem dotrzeć z kuchni na legowisko. Nieustający apetyt to jedno, wartościowość jedzenia i nasza świadomość to drugie.

Woda, woda, jeszcze raz woda
 
Pies zawsze powinien mieć dostęp do czystej, świeżej wody, co teoretycznie powinno wydawać się oczywiste, niestety w praktyce tak nie jest. Nigdy nie dopuszczam do sytuacji, w której woda stałaby w misce zbyt długo lub była zabrudzona, np. karmą lub włosami psa. Systematyczność i higiena są w tej kwestii bardzo ważne, zwłaszcza, gdy pies przebywa na zewnątrz.

  Osobiście przenigdy nie zaserwowałabym psu resztek z pańskiego stołu. Decydując się na powiększenie rodziny o cztery łapy byłam świadoma, że muszę naszego pupila odpowiednio wyżywić. Wybierając karmę kierowałam się jej właściwościami, później w grę wchodził koszt. Nie zdecydowałabym się na zakup granulatu np. z Biedronki, bo dla mnie nie ma on nic wspólnego z prawidłowym wyżywieniem, ale też nie kupię karmy Orijen, ponieważ jest to po pierwsze spory wydatek, a po drugie właściwe u nas zbędny, gdyż Brit Pimpkowi dobrze służy. Jeśli stan jego zdrowia wymagałby zmiany na pokarm droższy, specjalistyczny, weterynaryjny, zrobiłabym to bez wahania - decydując się na psa liczyłam się z każdym nieprzewidywanym wydatkiem i sądzę, że każdy opiekun powinien o tym pamiętać.


piątek, 7 czerwca 2019

Inne spojrzenie na Amerykę - Bill Bryson "Zaginiony kontynent".


"Zaginiony kontynent" to relacja z odkrywania Ameryki na nowo. Zabawna, ale bezlitosna w ocenie publikacja ukazuje oblicze współczesnej Ameryki.

 
"Od głębokiego Południa po Dziki Zachód,
od miejsca urodzenia Elvisa po Custer’s Last Stand"
 
Bill Bryson po 10 latach spędzonych w Anglii postanawia wrócić do swojego domu w Des Moines w stanie Iowa. To, co dawało mu kiedyś poczucie bezpieczeństywa, było jego azylem, teraz okazuje się zupełnie obcym terytorium. Bryson postanawia poznać Amerykę na nowo. W "wiekowym" chevrolecie pokonuje niemal 14 tysięcy mil, przemierzając tym samym 38 stanów i doświadczając czegoś nowego, innego niż kiedyś, małomiasteczkowego klimatu. W tę podróż zabiera i nas, czytelników.

"Zaginiony kontynent" można uznać za swego rodzaju przewodnik. Bill Bryson podczas swojej wycieczki wspomina sielankowe chwile i miejsca, za którymi tęskni, a także opowiada o nowościach, jakie spotyka na swej drodze. Odwiedza lokalizacje, którym nadaje własne nazwy, w zależności od tego, co w nich zastał - na przykład ospały klimat, sugerujący nudę. "American dream" ma dziś inne znaczenie, wygląda zupełnie inaczej, niż na pięknym obrazku… Bryson nie ubarwia nic na siłę, po prostu wykłada kawę na ławę - odwiedzone miejsca opisuje dokładnie tak, jak wyglądają. Oblicze Ameryki niekoniecznie jest kolorowe...

Zwiedzając stany, Bryson wspomina czasy spędzone z ojcem. Kiedy ten jeszcze żył i miał chwilę wolnego, zabierał rodzinę na wycieczki - nie były one jednak tak bogate w przygody, jak te, które Bill organizował sobie sam jako dorosły mężczyzna. Ojeciec ograniczał się do minimum, które dużo nie kosztowało. Bryson chciał zobaczyć coś więcej.
 
Książka "Zaginiony kontynent" to lekka, ale pełna zaskoczeń podróż po Ameryce. Podoba mi się styl, jakim posługuje się autor. Nie szczędzi on ironicznych opisów czy ciętych ripost, zwłaszcza w odniesieniu do mieszkańców poszczególnych stanów. Cieszę się, że mogłam zapoznać się z tą publikacją.
 
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.
 

czwartek, 6 czerwca 2019

Fascynujący kosmos: Neil deGrasse Tyson, J. Richard Gott, Michael A. Strauss "Witamy we Wszechświecie. Podróż astrofizyczna".

Kosmos. Przestrzeń pozaziemska, która od wieków wzbudza zainteresowanie naukowców i ludzi głodnych wiedzy. Jako dziecko bardzo interesowałam się planetami i wszystkim tym, co znajdowało się poza kulą ziemską. Ciekawość pozostała do teraz - chętnie sięgam po książki związane z tą tematyką. Dziś chciałabym zaprezentować lekturę "Witamy we Wszechświecie. Podróż astrofizyczna", w której swój wkład zawarli astrofizycy Neil deGrasse Tyson, J. Richard Gott oraz Michael A. Strauss.

  
W elegancko wydanej książce znajdziemy masę niezwykle pasjonujących kwestii dotyczących planet, gwiazd, całych galaktyk. Przyjrzymy się bliżej czarnym dziurom, układowi słonecznemu, tunelom czasoprzestrzennym, a nawet podróżom w czasie. Dowiemy się, czym właściwie jest Wszechświat - jak powstał, jak się rozrasta, czy jest tutaj ktoś lub coś poza naszą cywilizacją? Kosmos pełen jest wyjątkowych materii, obok których nie sposób przejść obojętnie. Część treści nie była mi obca - poruszane w książce kwestie miałam już okazję poznać wcześniej przy podobych tematyką lekturach lub po prostu podczas szperania w sieci. Muszę jednak przyznać, że trafiłam na dużo fascynujących nowości.
 
Treść bez wątpliwości mogę określić jako przystępną w odbiorze. Narracja prowadzona jest w zrozumiały i interesujący sposób, dzięki czemu czułam się tak, jakby przeniesiono mnie dokładnie w opisywane miejsca. Należy jednak pamiętać, że tematyka ta lepiej się przyswaja, gdy stworzymy ku temu odpowiednie warunki. Bez skupienia się na treści można się nieco pugubić. Sięganie w nastrojowym klimacie w wannie po "Witamy we Wszechświecie. Podróż astrofizyczna" jak po lekką obyczajówkę sprawi, że ów lektura może nas nie zachwycić tak bardzo jak w chwili, gdy jesteśmy naprawdę skupieni.
 
W moim odczuciu lektura "Witamy we Wszechświecie. Podróż astrofizyczna" nie bez powodu znalazła się w dziesiątce najlepszych popularnonaukowych książek według magazynu Forbes. Obszerny materiał został okraszony wspaniałymi ilustracjami, klarownymi wykresami i zdjęciami.

"Witamy we Wszechświecie. Podróż astrofizyczna" to estetycznie wydana publikacja dla każdego. Mogę ją śmiało polecić, nawet więcej, podpowiedzieć, że idealnie nadaje się na prezent dla kogoś, kto interesuje się takimi kwestiami :).
 
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.