niedziela, 13 grudnia 2015

Helski klimat :).

Cześć Misiaczki! Właśnie sobie pomyślałam, że jest to ostatni post przed serią świąteczną, spojrzałam mimowolnie w okno i zobaczyłam padający śnieg (...z deszczem...). Czyżby pogoda szykowała się powoli na nadchodzące Boże Narodzenie? Ach, byłoby cudownie, gdyby chociaż na te kilka dni spadł  z nieba biały puszek, otulając domy, drogi i podwórka śnieżną kołderką... Marzenia marzeniami, a obiecany Hel i foki czekają! Czas przenieść się tydzień wstecz ;).
 



Hel znam już chyba dość dobrze - no dobra, te główne atrakcje na pewno. Bywam tam średnio dwa razy w roku, a miłość do tej części naszego półwyspu trwa już kilka lat. Nie ważne, jaką mamy porę roku, ja zawsze chętnie się tam wybieram. Tak było i tym razem!


Na Hel pojechaliśmy głównie ze względu na foki. Chcieliśmy zobaczyć karmienie połączone z treningiem medycznym (wstęp 5 złotych, automat przyjmuje tylko monety, ale obok znajduje się maszyna rozmieniająca banknoty). Cóż to takiego? Zwierzęta wykonują różne, podstawowe zadania, podczas których opiekunowie mogą je w jakimś stopniu zbadać oraz w razie konieczności podać odpowiednie lekarstwa. Pracownicy fokarium przywołują foki po imieniu i sprawdzają ich stan zdrowia - dotykają płetwy, proszą o otwarcie pyszczka, położenie się na plecach czy o aport. Zwierzęta przyzwyczajone są do obcowania z opiekunami, co uważam za rewelacyjne rozwiązanie. Każde poprawnie wykonane polecenie sygnalizowane jest odpowiednim dźwiękiem gwizdka, a foka nagradzana jest dodatkowo rybkami. Gdyby nie taka forma współpracy, trzeba byłoby spuszczać wodę z basenu i łapać zwierzęta na siłę.








W niezadaszonej części fokarium, prócz basenu, znajdują się różne tablice informacyjne oraz wystawy. Można dowiedzieć się, jak wygląda życie fok oraz czym grozi zanieczyszczanie wód przez człowieka... Niektóre zdjęcia mają mocny przekaz!
 



Po zakończeniu treningu na zewnątrz, można udać się do takiego małego, dwupoziomowego muzeum (koszt 1 zł, również płacimy bilonem). W środku znajdują się eksponaty związane z życiem fok. Korzystając z interaktywnego ekranu, zwiedzający mają możliwość zapoznania się między innymi z historią bohaterów dzisiejszego wpisu. Po zejściu na niższe piętro można popatrzeć przez dużą szybę na pływające foki - nie jest to jednak takie proste ze względu na zielonkawą wodę. Dlaczego nie jest przezroczysta? Idea ośrodka ma na celu stworzenie dla foczych podopiecznych warunków jak najbardziej zbliżonych do naturalnych, a krystalicznie czysta woda z pewnością do takich nie należy. Jeśli wykażemy się cierpliwością, mamy naprawdę spore szanse, aby zobaczyć przepływającą przy okienku fokę. Na tym poziomie możemy także usiąść na drewnianych ławeczkach i obejrzeć krótki film o życiu tych zwierząt. Ach, zapomniałabym! Na jednej ze ścian ujrzałam pocztówkowy kolaż ;)!



 
W pobliżu wyjścia z fokarium znajduje się oficjalny sklepik z pamiątkami, ze sprzedaży których dochód wspiera badania i ochronę bałtyckich ssaków. Oczywiście nie mogliśmy odpuścić sobie tej części wycieczki - Adaś sprezentował mi z okazji Mikołajek świetną, szarą, pluszową foczkę <3. Na pluszakach wybór się nie kończy - jak to w takich miejscach pełno było breloków, kubeczków, jakichś koszulek, czapek itd...


 
Po opuszczeniu terenu fokarium udaliśmy się na spacer, kierując się w stronę Cypla Helskiego. Potwornie wiało, jednak to było mało ważne, musieliśmy przecież zaliczyć przechadzkę na terenie Obszaru Natura 2000. Nie żałuję tej decyzji również ze względu na fale, jakie rozbijały się przy kamienistych brzegach - były imponujące! Niektórzy pewnie widzieli je na moim instagramie







To byłoby na tyle, jeśli chodzi o wycieczkę na koniec Półwyspu Helskiego ;). Zakochani? Ja owszem! Nie mogę się już doczekać kolejnego wyjazdu w te strony... Teraz jednak trzeba zająć się przygotowaniami do świąt! Moc buziaków, Karolina.

19 komentarze:

  1. cudne zdjęcia , Hel i fokarium to moje największe marzenie podróżnicze, ale zawsze jakoś nie ma na to czasu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). Trzymam kciuki, aby to marzenie spełniło się jak najszybciej :).

      Usuń
  2. Ooo... tam akurat byłam ze szkoły milion lat temu :) Też mi się bardzo podobało! Zdjęcia ukazują, że Polska jest piękna! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz zatem koniecznie powtórzyć tę wycieczkę :)!

      Usuń
  3. Mi też marzy się śnieg na święta, cudownie byłoby gdyby wtedy zaskoczył nas biały krajobraz za oknami :) Nigdy nie byłam na Helu, chętnie bym to zmieniła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie musisz nadrobić swoją nieobecność w tej części Polski ;)!

      Usuń
  4. Te foki na zdjęciach są po prostu urocze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam na Helu drugi raz. Pierwszy tak na dłużej. I mimo że na jestem zakochana w górach, to ten wyjazd na Pomorze był niesamowity. A zobaczyć t foki i cały ich treningowy występ- coś pięknego :) Dziękuję Wam że mogliśmy tyle miejsc razem odwiedzić :) :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę kiedyś odwiedzić Fokarium. U mnie na uczelni była możliwość wyjazdu tam na praktyki, ale wtedy jakoś wolałam zapoznać się z warszawskim ZOO. Foki są piękne i bardzo mądre, chociaż zawsze współczułam tym zwierzętom ze względu na ich budowę ciała. Inne ssaki mają "normalne" 4 nogi a foki tak dziwnie zostały stworzone przez naturę. Delfiny i walenie też są ssakami ale natura jakoś je lepiej stworzyła (nie wiem jak to ująć). Dobrze, że w Polsce mamy taki ośrodek, gdzie pomaga się ratować foki szare.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, foki to wyjątkowe zwierzęta. I tak super wybrałaś z tym ZOO! To prawda, ich budowa się różni, ale to podkreśla ich wyjątkowość :).

      Usuń
  7. bywam na Helu kilka razy w roku i Fokarium jest zawsze obowiązkowym elementem takiej wizyty. szczególnie lubię fokę Agatę... biedna została skrzywdzona takim imieniem więc należy się jej dodatkowa odrobina sympatii :) będąc na Helu zawsze też spaceruję po tej częsci lasu gdzie znajdują się pozostałości po wojskowych umocnieniach tego terenu. szczególnie poza sezonem robią ogromne wrażenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkamy stosunkowo blisko, więc to tłumaczy te nasze wizyty :D. Ja też uwielbiam Agatę hah :D! Ta miłość trwa już kilka lat.

      Usuń
  8. Już dawno nie byłam w fokarium. Hel też jakoś odszedł w zapomnienie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Będąc nad morzem zawsze odwiedzam Hel. To taki mój nadmorski rytuał ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. muszę zacząć od tego, że pierwsze zdjęcie jest mega. niby nic wielkiego, a mi się bardzo podoba.
    w fokarium byłam w podstawówce na wycieczce z klasą. przyjemne miejsce. kupiłam tam poduszkę z napisem "Jestem foczką z Helu", hehe. ale wyjazd ten kojarzy mi się też z nierozważnym skokiem, który skończył się urazem kostki... ale to był już koniec roku, więc niewiele straciłam.

    OdpowiedzUsuń