sobota, 5 listopada 2016

Wroclove: Miasto w obiektywie.

Cześć Misiaki! Jeny, jak się cieszę, że mamy weekend. Dziś nawet nie przeszkadza mi niska temperatura na zewnątrz oraz brak słońca :). Po wywiązaniu się z domowych obowiązków, na resztę dnia wybrałam koc, herbatę i laptopa. No i bloga! W tę zimną, listopadową sobotę postanowiłam przenieść nas do stolicy województwa dolnośląskiego - WROCŁAWIA.


Wrocław był kolejnym miejscem, które odwiedziliśmy podczas naszej sierpniowej wycieczki. Dojechaliśmy do miasta koło godziny 19:00. Zatrzymaliśmy się na jakimś małym parkingu, odpaliliśmy aplikację Booking.com i zarezerwowaliśmy dwie nocki w
Boutique Hotel's na ulicy Kwiskiej 1/3. Z czystym sumieniem możemy polecić to miejsce! Obsługa miła i pomocna, darmowy parking, czyste, przestronne i dobrze wyposażone (czajnik, telewizor, szafa, biurko) pokoje oraz łazienka, sklep spożywczy w pobliżu, no i przede wszystkim rzut beretem do przystanków komunikacji miejskiej! Jedynym mankamentem były pojedyncze łóżka, ale podobno tylko takie są w tym hotelu.


Jako, że byliśmy naprawdę zmęczeni, zrezygnowaliśmy z nocnych eskapad i postanowiliśmy zregenerować siły przed telewizorem. Dopiero następnego dnia ruszyliśmy na miasto. Po Wrocławiu poruszaliśmy się głównie tramwajami, choć zdarzyło nam się wsiąść też do autobusu. Wszystko zależało od celu podróży i od tego, jak pokierowała nami aplikacja Jakdojade. Za całodobowy bilet normalny Adaś zapłacił 11 zł, ja za to korzystałam jeszcze z uroków legitymacji studenckiej i kupiłam bilet ulgowy za 5,50 zł. Spacer zaczęliśmy od Starego miasta, a skończyliśmy w okolicach Dworca Głównego, zajeżdżając w między czasie do Muzeum Sztuki Cmentarnej, o którym napiszę w kolejnym poście. Jak się domyślacie, praktycznie w ogóle nie rozstawałam się z aparatem. Wszystkie kolorowe kamieniczki przyciągały mnie jak magnes. Wszystkie zielone zakątki, roślinki, figurki, kościoły...























Pewnie zauważyliście, że nie poruszyłam tematu sławetnych KRASNALI! Bez obaw :). Tym przeuroczym figurkom poświęcę osobny wpis. Swoje pięć minut będą też miały inne atrakcje - Stary Cmentarz Żydowski, Ogród Japoński i ZOO. To co? Widzimy się za kilka dni w towarzystwie małych skrzatów! Ściskam, Karolina.

16 komentarze:

  1. mam w planach Wrocław, w następne wakacje :D czekam na relację z zoo, bo to dla mnie punkt obowiązkowy. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Relacja z zoo już w następnym tygodniu :)!

      Usuń
  2. We Wrocławiu w przeciągu ostatniego miesiąca byłam dwa razy ale w takim biegu, że nie miałam kiedy na spokojnie pozwiedzać :( Ale nadrobię to już za dwa tygodnie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zawsze we Wrocławiu tylko przejazdem, więc orientuje się tylko na Dworcu Głównym PKP, gdzie mam przesiadkę :P Kamieniczki na Rynku są urocze, co już zauważyłam na niejednej pocztówce i zdjeciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, kamieniczki prezentują się naprawdę ładnie :).

      Usuń
  4. Kocham wroclaw to najpiekniejsze miasto !

    http://gabrysiowetestowaniee.blogspot.com/2016/11/zdrowy-deser-dla-figury-i-zdrowia.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie myślałam o krasnalach. Uwielbiam Wrocław :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wroclaw to rodzinne miasto mojego ukochanego, wiec bylismy nieraz i bardzo mi sie podobalo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro takie macie korzenie, to faktycznie, Wrocław Ci nie jest obcy :D.

      Usuń
  7. Wrocław był dla mnie zawsze tak magiczny.. i zawsze tak bardzo odległy (najbliżej to my jednak nie mamy ;/ ), ale gdy w końcu tam pojechałam to magia została! Teraz tylko śrubuję terminarze, żeby tam wrócić.
    A zabawa z Krasnalami była przednia, więc z niecierpliwością czekam na następny wpis! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrocław był magiczny i u mnie, ale ta magia jakoś uleciała. Miasto jest ładne, miło spędzić w nim kilka dni wakacji, ale aż takiego szału to nie poczułam.
      Krasnale już są na blogu, także miłej lektury :D!

      Usuń
  8. Wrocław to jedno z moich ulubionych miast w Polsce. Byłam tam kilka razy, jednak ostatni raz miał miejsce jakieś hmm kilka lub kilkanaście lat temu. Nie spotkałam wówczas żadnego krasnala, nie byłam w ogrodzie japońskim, w ZOO, ani innych miejscach, które mam wrażenie, że powstały nieco później niż moja wizyta :P Uwielbiam jednak rynek i choć nie chciałabym mieszkać w tym mieście to lubię do niego wracać od czasu do czasu. Czekam na dalszą relację :)
    Zdjęcie z gołąbkami oraz ta rzeźba, którą wrzucałaś na Instagrama - wymiatają! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz z Wrocławiem tak, jak ja np. z Toruniem :P. Mieszkać bym nie chciała, ale odwiedzać to owszem! Ta rzeźba to w ogóle kosmos! Bardzo mi się podobała, no i przy niej złapaliśmy nowego pokemona hahah. Skoro nie widziałaś niektórych atrakcji, to mam nadzieję, że moje wpisy Ci chociaż trochę zrekompensują te braki :). Buziaki <3!

      Usuń
    2. A te gołąbki łapałam przez kraty :D. Jakoś udało mi się pstryknąć fotkę :D.

      Usuń
  9. Wrocław! Piękne miasto, o którym wszyscy mi mówili i chwalili, żebym odwiedziła, więc odwiedziłam w tym roku. Hotele! Masakra...jaki ja miałam koszmar z poszukiwaniem noclegu we Wrocku! A na dodatek pojechałam tam z koleżanką na kilka dni przez Światowymi Dniami Młodzieży...i co prawda były one w Krakowie, ale też światowej młodzieży nie zabrakło również i we Wrocku. Z pewnych komplikacji w jednym z hoteli, musiałyśmy szukać na dzień przed podróżą innego hotelu/hostelu. I gdzie bym nie przedzwoniła, tam nie ma pokoju wolnego...musiałam szukac poza centrum, aż znalazłam (dość drogi, ale nie było wyjścia) Hotel Vega. Oj, to my z Kingą chodziłyśmy nocą po mieście, a nawet płynęłyśmy nocnym rejsem po Odrze...piękne widoki. Również nie rozstawałyśmy się z aparatami. O i jakie śliczne gołąbki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrocław jest ładny i to bardzo, ale mimo wszystko nie odczuliśmy jakiegoś wielkiego "WOW". Z Hotelami niestety trzeba kombinować - jak termin pasował, to nie było parkingu, jak było gdzie auto zostawić, to nie było terminów itd. Nad Vegą się zastanawialśmy, cenowo wypadało identycznie jak tam, gdzie w końcu wylądowaliśmy, ale u nas zadecydowała właśnie dostępność pokoi.

      Usuń