czwartek, 8 grudnia 2016

Szwecja w jeden dzień: Listopadowa podróż promem.

Cześć :). Minął już prawie miesiąc od naszej ostatniej wycieczki, a ja wciąż nie napisałam o niej na blogu. Czas nadrobić zaległości i wystartować ze szwedzkim wpisami :). No to co, ruszamy!

O kolejnej podróży do Szwecji marzyliśmy już w chwili powrotu z pierwszego rejsu. Co prawda nie myśleliśmy jakoś szczególnie o ponownym wyborze opcji Szwecja w jeden dzień, bo przecież Stena Line oferuje naprawdę wiele innych ciekawych wycieczek, jednak kiedy trafiliśmy na promocyjną ofertę Groupon, wszystko stało się oczywiste. Zimowa Karlskrona już na nas czekała! Wystarczyło wykupić Szwecję w jeden dzień na Grouponie, następnie przez specjalną podstronę Stena Line zarezerwować rejs i gotowe :). Wypłynięcie zarezerwowaliśmy na czwartek 10go listopada, organizując sobie w ten sposób długi weekend.


Na terminalu w Gdyni opłaciliśmy resztę wycieczki - jeśli dobieracie np. jedzenie na statku, wówczas cena rezerwacji jest wyższa niż ta widniejąca na Waszym grouponie. W takiej sytuacji do zapłaty pozostaje Wam jedynie różnica, tj. koszt dodatkowych opcji. W okienku chcieliśmy też kupić bilety na autobus (można u kierowcy w Karlskronie, płatność wyłącznie kartą), jednak pani namówiła Adasia na dokupienie wycieczki z przewodnikiem. Koszt był niewiele większy, a poza ciekawymi opowieściami i anegdotkami, w cenie znajdował się także przejazd autokarem po mieście oraz komplet biletów na powrót z centrum do terminalu. Kiedy już wszystko uregulowaliśmy, otrzymaliśmy dwie karty pokładowe - no i tu kolejna niespodzianka :). Okazało się, że będziemy mogli zostawić rzeczy w kajucie, bowiem w piątki statek czeka na pasażerów cały dzień w porcie. Uradowani zajęliśmy miejsca i cierpliwie wyczekiwaliśmy odprawy.


Chwilę przed 20stą dotarliśmy do naszej kajuty na statku Stena Vision. Rozłożyliśmy swoje rzeczy, zabraliśmy aparat i udaliśmy się na górę obserwować Gdynię pod osłoną nocy. Długo tam nie zostaliśmy, gdyż pogoda nie rozpieszczała i było nam zwyczajnie zimno. Mniej więcej na wysokości Sea Towers wróciliśmy do środka, zostawiliśmy kurtki w kabinie i ruszyliśmy do pokładowej dyskoteki na spotkanie organizacyjne z przewodnikiem. Mężczyzna przedstawił zgromadzonym zarys wycieczki, dał kilka wskazówek odnośnie ewentualnych zakupów, wręczył mapy, rozkład autobusu i spisał listę obecności.



Godzina była jeszcze młoda, więc postanowiłam zaciągnąć Adasia do sklepu :). Zakupy planowałam zrobić w drodze powrotnej, żeby tego wszystkiego nie dźwigać w plecakach przez cały dzień, jednak okoliczności okazały się zupełnie inne i możliwość pozostawienia bagażu w kabinie stała się najmocniejszym argumentem. Na 'dzień dobry' pobiegłam z koszykiem do działu alkoholowego :D. Podczas poprzedniego rejsu ja i moi rodzice kupiliśmy przepyszny likier kawowy. Bardzo nam zasmakował, więc logicznym było umieszczenie go na czele listy. Myślałam o egoistycznym zakupie tylko jednej sztuki, jednak kiedy mama dowiedziała się, że ruszamy w morską podróż, przekazała mi polecenie zakupu tego likieru i dla nich :D.


Prócz produktów procentowych, naszym zainteresowaniem cieszyły się słodkości. Bez zastanowienia do koszyka wrzuciłam czekolady Fazer - Dumle i moje ukochane Salmiakki. Adam wybrał zupełnie obce nam smakołyki. Podczas gry w karty otworzyliśmy czarną paczkę... Oj bardzo nam zasmakowały te cukierki, bardzo!


W końcu zrobiło się na tyle późno, a zmęczenie minionym tygodniem zaczęło dawać się we znaki, że nie pozostało nam nic innego, jak sen. Statkiem odrobinę bujało, jednak nie było to na tyle uciążliwe, abym musiała się martwić jakąś chorobą morską. W spokoju nabieraliśmy sił na kolejny dzień, już niebawem miał nas obudzić Rod Steward... Ale o tym już w następnym poście :)! Przesyłam ogrom buziaków, widzimy się niebawem, K.

9 komentarze:

  1. Ogromnie zazdroszczę. Muszę wybrać się w jakąś podróż chyba.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szwecję zwiedzałam właśnie w listopadzie, więc czekam z niecierpliwością na kolejne posty, aby porównać jaką mieliście pogodę, co udało się Wam zobaczyć i w ogóle :) Super, że mogliście zostawić bagaże na promie! Kiedy my płynęliśmy to trochę bujało, ale na szczęście mi to nie przeszkadzało. W nocy na górze było tak zimno, ale świetnie się spacerowało i patrzyło w ciemność dookoła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na dalszą relację. Jestem ciekawa, co zobaczyliście.
    Było zimno?

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że w drugim poście napisałaś, aby zacząć od tego, bo od kilku dni nie było mnie na blogu i zaczęłabym od tyłka strony, jak to się brzydko mówi :P

    OdpowiedzUsuń
  5. To musiała być chyba bardzo promocyjna cena, że by wybrać się w to samo miejsce w tak krótkim okresie czasu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Od wakacji nigdzie nie wyjeżdżałam, a tym wpisem włączyłaś mi "szwędacze":)Już zaczynam myśleć, gdzie tu się wybrać:)

    OdpowiedzUsuń