sobota, 26 sierpnia 2017

Mosty w Stańczykach - największa atrakcja turystyczna Puszczy Rominckiej.

Cześć Kochani! Nadszedł czas, aby w końcu na blogu zaczęły pojawiać się posty z sierpniowej wycieczki. Długi weekend spędziliśmy na wschodzie - częściowo w Polsce, ale w głównej mierze na Litwie. Relację z wyjazdu rozpoczynam oczywiście od pierwszego punktu, jaki znalazł się na naszej trasie - Stańczyki, a dokładniej mówiąc Akwedukty Puszczy Rominckiej


AKWEDUKTY PUSZCZY ROMINCKIEJ - MOSTY KOLEJOWE W STAŃCZYKACH

Mosty kolejowe w Stańczykach wybudowane zostały w latach 1912 - 1926. Konstrukcja północna powstała w latach 1912-1914, a południowa w 1923-1926. Pomysł budowy mostów podwójnych powstał na bazie doświadczeń z I wojny światowej. Takie konstrukcje były trudniejsze do zniszczenia przez saperów, artylerię dalekosiężną czy też przez rosnące wówczas w siłę lotnictwo.






Obie konstrukcje mostowe składają się z pięciu przęseł o 35-metrowym promieniu łuków. Długość mierzy ponad 200 metrów. Mosty kolejowe w Stańczykach to najwyższe mosty w Polsce! Ich wysokość podawana jest od 36 do 40 metrów (w zależności od źródła).

Dawniej przebiegała tam linia kolejowa Gołdap - Żytkiejmy. Według rozkładu z 1938 roku kursowały na tej linii trzy pary pociągów osobowych na dobę. W soboty i niedziele uruchamiano jeszcze jedną, dodatkową parę. Kursowała ona do 1943 roku, natomiast dwa lata później wycofująca się z tamtych terenów Armia Czerwona rozebrała tory. W takim stanie akwedukty pozostały do dziś.



Spacerujący mają okazję przejść się akweduktami i podziwiać widoki z góry, a także zejść pod mosty.






GARŚĆ INFORMACJI PRAKTYCZNYCH

Podstawową sprawą jest koszt wstępu - cena za bilet normalny to 8 zł, za ulgowy 5 zł. Należy jednak pamiętać, że takie rzeczy mogą się zmieniać, warto więc mieć w kieszeni trochę więcej pieniążków, tak awaryjnie.

Pamiątki - w budce przed wejściem na mosty, w tej samej, w której kupuje się bilety wstępu, można także nabyć pocztówki i magnesy. Kartki jakoś mnie nie urzekły, więc nawet nie zapytałam o cenę (mój błąd!). Magnesy natomiast mają raczej tradycyjną cenę - 5 zł za sztukę.



Parking - pod mostami znajduje się strzeżony parking płatny, aczkolwiek nie było na jego terenie żywej duszy. Obok zaś mieści się parking bezpłatny (jest nawet specjalny drogowskaz). Być może ten pierwszy funkcjonuje w innych godzinach, my zawitaliśmy tam dopiero po 20, ale to tylko moje domysły, żadnej konkretnej informacji nie odnaleźliśmy.




Muszę przyznać, że nie planowałam odwiedzić tego miejsca. Wiedziałam, że jedziemy gdzieś pod granicę przenocować, a następnie udajemy się do Kowna, a w dalszej kolejności do Wilna. Adaś, jak to zwykle bywa, zaskoczył mnie i wynalazł na trasie imponujący punkt. Takich wycieczek, a potem wspomnień, nigdy dość! Czy ktoś z Was miał już okazję wybrać się w te okolice :)? Pozdrawiam ciepło, Karolina.

7 komentarze:

  1. Tam już nie udało mi się dotrzeć, choć bardzo chciałabym zobaczyć to miejsce na własne oczy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam Gałęziste, gdzie były opisane te miejsca! Od tamtej pory zamarzyło mi się odwiedzić!:) Wyglądają świetnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O książce Gałęziste słyszałam, ale jakoś umknął mi fakt, że w treści znalazły się właśnie te mosty :)! Oj, chyba będę w przyszłości musiała sięgnąć po tę pozycję :)!

      Usuń
  3. Bardzo interesujace miejsce. Lubie takie wycieczki historyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie pierwszy raz już czytam o akweduktach w Stańczykach. Muszę się tam w końcu wybrać.

    OdpowiedzUsuń