sobota, 4 lipca 2015

Truskawkowa rozkosz idealna na upał :)

Witajcie! Nie mogłam czekać ani chwili dłużej - muszę podzielić się z Wami hitem trwającej jeszcze soboty. Bo weekendu to raczej nie wiadomo, mam wątpliwości bowiem, czy ten bohater dotrwa do końca dzisiejszego dnia, a co dopiero do chociażby początku niedzieli... Mowa o cudownym cieście truskawkowym, do wykonania którego nie musicie włączać nawet na sekundę piekarnika. Inspirację zaczerpnęłam z przepisu umieszczonego w sieci, jednak musiałam wprowadzić pewne zmiany do podanej receptury. Wiem, że pewnie znowu zabijacie mnie w myślach, bo ponownie prezentuję jakiś smakołyk, ale wybaczcie - nie mogłam tego przepisu trzymać tylko dla siebie!


"Misiek... to kiedy będzie to ciasto?" - takim pytaniem rozbawił mnie Adam, kiedy dałam mu do posmakowania resztę środkowej warstwy, jaka została w garnuszku. Wiedziałam, że kiedy tylko ciasto schłodzi się w lodówce, szybko będą znikać jego kolejne kawałki. Nie martwi mnie to zbytnio, gdyż przygotowanie truskawkowej rozkoszy jest banalnie proste i potrzeba zaledwie jednego wieczoru, aby móc cieszyć się kolejnego dnia pysznościami.

Zacznijmy od spodu! 
  • 200 g herbatników maślanych,
  • po 2 paski czekolady gorzkiej i mlecznej,
  • 50 g masła.
W kąpieli wodnej rozpuszczamy naszą czekoladę. W między czasie w rozdrabniaczu siekamy ciasteczka na konsystencję mokrego piasku. Następnym krokiem będzie dolanie do herbatników płynnej czekolady. Mieszamy przy użyciu naszego sprzętu, dodajemy miękkie masło i powtarzamy czynność. Jeśli posiekane ciasteczka nie połączą się dokładnie z masłem, możemy wspomóc się mieszaniem zwykłą łyżką. Kiedy już wykonamy wszystkie czynności, wykładamy formę papierem do pieczenia. My niestety nie mamy JESZCZE odpowiedniej blaszki (same keksówki :D), która jest potrzebna do wykonania tego ciasta, więc wybór padł... na naczynie żaroodporne :D. Tak czy siak, jego wymiary to jakieś 25x20 cm, no i 5 cm wysokości. Jeśli już przygotujecie formę, możecie wyłożyć masę, pomagając sobie w jej rozprowadzeniu szklanką, oczywiście pamiętając o dokładnym dociskaniu. Gotowy spód wkładamy do lodówki do stwardnienia. Ja po jakiejś godzinie zabrałam się za kolejną warstwę.

Kremowy środek...
  • 250 g serka mascarpone,
  • tabliczka białej czekolady, np. Alpen Gold (90 g).
Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, a następnie zdejmujemy garnuszek z kuchenki i czekamy do jej lekkiego ostygnięcia. Kiedy uznamy, że temperatura jest już w porządku, mieszamy z serkiem. Wykładamy na nasz twardy spód i umieszczamy w lodówce na jakąś godzinkę, ewentualnie dwie. PS. To właśnie ta część ciasta smakuje najbardziej Adamowi, co w sumie w ogóle mnie nie dziwi. Dobrze, że wcześniej nie dałam mu posmakować kremowej masy, bo pewnie niewiele by mi jej zostało do wyłożenia na ciasteczkowy spód :D. 

Czas na czerwień!
  • galaretka truskawkowa,
  • truskawki.
Galaretkę rozpuszczamy w 300 ml zagotowanej wody i odstawiamy. Teraz pora na owoce - możemy je zostawić w całości lub też pokroić na kawałki i umieścić na kremowej masie, lekko dociskając. U mnie na zdjęciu nie ma ich za dużo, ale to wina mojego owocowo-wybrednego niejadka! Śmiało możecie ułożyć kawałek przy kawałeczku, dzięki czemu deser będzie jeszcze bardziej truskawkowy :). Zimną, ale jeszcze płynną galaretką zalewamy ciasto i ponownie umieszczamy je w lodówce. Zabrałam się za nie wieczorem, więc galaretka miała mnóstwo czasu na stężenie, a przy okazji nikt niecierpliwie nie pytał co pięć minut, czy już można spróbować, gdyż zwyczajnie spał :).


Ciasto jest WYŚMIENITE i mówię to nie tylko ja, ale i Adam, który zjadł już jakieś 2/3 naszej hm... "blaszki" :D. Przechowywane musi być oczywiście w lodówce, ale to zdecydowany plus biorąc pod uwagę panujący od wczoraj gigantyczny upał, chłodne stanowi bowiem chwilowe ukojenie od wysokiej temperatury :). Zapraszam do kuchni i życzę smacznego! Buziaki.

14 komentarze:

  1. baardzo podobne ciasto jadłam kiedyś u mojej babci, tylko zamiast truskawek, były borówki. ;) pyszne! moja ciocia często przygotowuje ciasta niewymagające użycia piekarnika. ;)
    dzisiaj mieliśmy mały zjazd rodzinny i jeśli chodzi o ciasta, to na stole znalazło się brazylijskie kokosowe (taka babka kukurydziana z kokosami), jabłecznik i tort jagodowy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i podsunęłaś mi pomysł na zrobienie tego ciasta z borówkami i niebieską galaretką frugo :P! Chociaż nie wiem, co z tego wyjdzie, bo z moją nogą do sklepu trochę kiepsko :D. Mmmmm tort jagodowy brzmi wyśmienicie!

      Usuń
    2. Taak, był pyszny! Moja mama stwierdziła, że mamy lato, świeże owoce, i że tym razem czas na lekki tort owocowy.
      Ty to lubisz pichcić, co? :D

      Usuń
    3. Oczywiście! Jeśli jest tylko możliwość, trzeba korzystać z sezonowych owoców. Zimą będzie można korzystać jedynie z mrożonek...
      Hm... wiesz co, no jak mam możliwość, czas i fundusze... to chętnie :D Ale daleko mi jeszcze do kolejnego levelu haha :D.

      Usuń
  2. Spód, a raczej składniki, z których jest zrobiony - mówią do mnie mamo! :) Kocham herbatniki. A reszta? Tylko lepsza. Świetne ciacho :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię herbatniki, szczególnie na spodzie ciasta :).

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Podzieliłabym się, ale no... nie ma :D!

      Usuń
  4. Kolejny świetny przepis:) Moja uwagę zwróciło to, że w ogóle nie dodaje się cukru, nie licząc czekolady i herbatników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekolada nadrabia za wszystko :D. Chociaż zastanawiam się, czy na drugi raz po prostu nie zrezygnować z jej dodania do spodu ciasta :).

      Usuń
  5. Ciasto wygląda pysznie :-))) Muszę wypróbować :-)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Jadłam kiedyś podobne ciasto. Świetne jest to, że nie trzeba go piec, a owoce można tak naprawdę zastąpić praktycznie każdymi, które są akurat dostępne. Ja jadłam go chyba w wersji z brzoskwinią i chyba galaretka była morelowa - pyszne było:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, można śmiało zmieniać owoce i galaretkę :). Chętnie bym spróbowała takiej wersji, o jakiej wspominasz. Adamowi tak zasmakowało, że wczoraj znowu mu je zrobiłam, ale spód już bez czekolady, same herbatniki, również było dobre :)!

      Usuń