środa, 13 kwietnia 2016

EUROTRIP: Samochodem do Niemiec i Holandii.

Cześć Kochani, wracam do żywych!!! Jak wiecie, w zeszłym tygodniu zupełnie nieoczekiwanie wypadł nam wyjazd do Niemiec i Holandii. Mieliśmy tak naprawdę dwa dni, aby wszystko zaplanować. Zadanie łatwe nie było, ale udało się i w niedzielę wieczorem wróciliśmy bogatsi o nowe wspomnienia. Długo zastanawiałam się, jak podzielić materiał na posty z tej wyprawy... To zdecydowanie zawsze najgorsze zadanie :D! Na szczęście jakaś wizja pojawiła się w mojej głowie i mogę ruszać z tematem.

Plan naszej wycieczki wyglądał następująco:
  1. Wyjazd z Trójmiasta i przerwa w okolicach Szczecina.
  2. Bremerhaven, a tam główna atrakcja Klimahaus.
  3. Nocka u znajomych w Hoogezand.
  4. Wycieczka do Amsterdamu i powrót do Hoogezand.
  5. Krótki spacer po Groningen oddalonym o 15 km od Hoogezand.
  6. Wyjazd do Polski z przerwą obiadową niedaleko Koszalina.
Wszystko udało się nam zrealizować, jednak należy zaznaczyć, iż podróż samochodem tak długą trasą wiąże się z różnymi przygotowaniami. Dobrze jest sprawdzić stan pojazdu, aby potem nie mieć niespodzianek gdzieś za granicą. Warto też zaopatrzyć się w różne sprzęty ułatwiające podróżowanie. 


Bez przetwornicy, ładowarki i rozgałęźnika ani rusz :).
  1. Mapy mapami, ale niezbędna przy takiej okazji będzie dobra nawigacja. Korzystaliśmy z pożyczonej TOMTOM i przyznam, że to był strzał w dziesiątkę. Sprawdzała się idealnie na trasie. Jedynie w jednym przypadku droga była zamknięta, ale sprzęt szybko sobie poradził i skierował nas w inną.
  2. Samochodowe ładowarki do telefonu, powerbanki i rozgałęźniki - te ostatnie przydają się np. aby móc jednocześnie ładować nawigację i smartfona.  
  3. Przetwornica - podpina się ją tak, jak ładowarkę. Ma standardowe otwory (takie jak w domu, 230 V), dzięki czemu można ładować sprzęty, do których nie mamy typowo samochodowego kabla. My ładowaliśmy w ten sposób aparat, aby móc spokojnie fotografować interesujące nas obiekty w kolejnym mieście, bez ryzyka nagłego spadku energii do zera.
  4. Koce, śpiwory, jakieś miękkie podłoże (np. materac), oczywiście jeśli zamierza się spać w samochodzie. Można też zabrać poduszki, ale równie dobrze wystarczy ułożyć pod głową zwiniętą kurtkę :).
  5. Lodówka turystyczna, dzięki której przygotowane przez nas kanapki, batoniki, owoce nie zepsują się, a napoje pozostaną chłodne. Taki sprzęt to wydatek około 200 złotych (28 l w Norauto za 220 zł). Temperatura wewnątrz lodówki jest średnio o 15 stopni mniejsza, niż ta panująca w otoczeniu.  


Co warto wiedzieć przed wyjazdem?

SPANIE W SAMOCHODZIE - najbezpieczniej zaparkować na czynnej stacji benzynowej. Są kamery, kręcą się pracownicy, co z pewnością podnosi poziom bezpieczeństwa. My zatrzymaliśmy się pod Szczecinem na Shellu. Na miejsce dotarliśmy lekko po północy, skorzystaliśmy z łazienki, uzupełniliśmy bak (aby potem nie musieć tankować dość wcześnie w Niemczech) i poszliśmy spać na 4 godziny. Rozłożenie siedzeń powiększyło bagażnik na tyle, że spokojnie przy wzroście 175-185 cm mogliśmy się wygodnie ułożyć bez zbędnego zginania nóg. Warto zaopatrzyć się w jakąś szmatę na okna, no chyba, że mamy zaciemniane szyby, mogą one podnieść nasze poczucie bezpieczeństwa (nikt nas nie podejrzy). Niestety, nie działają aż tak super w kontakcie z lampą - na własnej skórze przekonałam się o tym, kiedy ostre światło padało prosto na moje oczy :D.

Kolejny postój zaliczyliśmy w Niemczech na parkingu przy autostradzie. Należy pamiętać, że nie wszystkie kraje akceptują taką formę wypoczynku. W niektórych miejscach spanie w samochodzie kończy się mandatem! U naszych zachodnich sąiadów przewiduje się możliwość postoju w celu nabrania siły do dalszej jazdy. 

AUTOSTRADY - coś pięknego! Po pierwsze - w Niemczech na większości autostrad nie ma wyznaczonej maksymalnej prędkości dopuszczalnej! Oczywiście co jakiś czas występują ograniczenia, do których o dziwo wszyscy się stosują, nie to, co w Polsce. W Niemczech można spotkać się z inną kulturą jazdy. Nikt nie blokuje lewej części jezdni, więc można swobodnie lecieć bez zbędnego hamowania. Inaczej sprawa wygląda w Holandii. Tam na autostradach można poruszać się najwyżej z prędkością 130 km/h. W obu krajach natomiast drogi te są bezpłatne. Podczas całego wyjazdu zrobiliśmy 2700 km nie płacąc ani grosza! Dla porównania dodam, że ostatnio poczas mojego pobytu w Grudziądzu zapłaciłam 40 złotych za A1 (Rusocin - Grudziądz - Rusocin)...

TOALETY - Warto zaznaczyć, że nie na każdym parkingu przy autostradzie znajduje się WC. Znaki na autostradzie w Niemczech klarownie informują, czy przy najbliższym P jest też WC :). Można skorzystać z łazienki na stacji benzynowej, jednak taka przyjemność kosztuje. Trzeba jednak zaznaczyć, iż w zamian dostaje się bon do wykorzystania na stacji.

TANKOWANIE - najtaniej jest napełnić bak jeszcze w Polsce. Zatankowaliśmy raz w Gdańsku do pełna (Orlen), a następnie dolaliśmy przy granicy pod Szczecinem (Shell). Kolejne tankowanie zaliczyliśmy w Bremerhaven na stacji Aral (0,99 euro za litr ropy), przed wyjazdem do Holandii, gdzie paliwo jest jeszcze droższe. Później, już podczas powrotu, tankowaliśmy w Niemczech na autostradzie, byle dojechać do granicy. Ceny wahały się tam od 1,10 do 1,30 euro za litr. Ostatnią stację (Shell) zaliczyliśmy po przekroczeniu granicy, znowu koło Szczecina :).



Tyle na temat kwestii ogólnych związanych z podróżą samochodem. Już w następnym poście dowiecie się, jak spędziliśmy czas w Bremerhaven, które ja cały czas nazywam przez Adama Bremenhaffen :D. Całuję, Karolina.

16 komentarze:

  1. Super ! Powodzenia w podróży. Trzymam kciuki!

    ________________________
    Polska marka.Odzież męska i damska.

    OdpowiedzUsuń
  2. Power bank przydatny jak nic :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja czekam z niecierpliwością na wszystkie posty, a szczególnie chcę zobaczyć wiosenny Amsterdam, gdyż walczę z całej siły ze sobą, aby nie kupić biletów i tam nie pojechać po raz drugi... Aaa, no ale nie mogę, nie mogę i wciąż sobie to powtarzam :p
    I jeszcze jestem zaintrygowana tym miejscem w Niemczech, ponieważ zdjęcia ze środka, jakie obejrzałam w Internecie są obłędne! Nigdy wcześniej nie słyszałam o tym Klimahaus. I już żałuję!
    Groningen, czyli kolejne miejsce w Holandii, które zobaczyć bym chciała już od dłuższego czasu i byłam ciekawa właśnie, czy i tam zawitasz, więc czekam, czekam na posty :D
    Co do podróży samochodem, to lodówkę także posiadam i często ją zabieramy jeśli mamy gdzieś jechać dalej. Chociażby woda schłodzona smakuje o wiele lepiej :) Zazwyczaj nie odbywam samochodem długich podróży, więc ładowarki nie są mi potrzebne, aczkolwiek w samochodzie jakaś jest. Nawigacja także, choć podobno to ja jestem najlepszą nawigacją i ze mną nie idzie się zgubić :D No miłe to jest, ale ja sobie tak w pełni nie ufam :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amsterdam ma ogromny urok, jednak przyznam szczerze, że oczekiwałam większego "wow". Ja wcześniej też nigdy nie słyszałam o Klimahaus! Adam kiedyś był na kilkudniowej wymianie z uczelni własnie w tym mieście, no i wybrali się do Muzeum Klimatu, stąd też wiedział, gdzie mnie warto zabrać :D. Zdjęcia z internetu powalają, a jak wejdziesz do środka, to dopiero odjazd!
      Groningen mieliśmy bardzo blisko, więc grzechem byłoby nie podjechać. Czułam się w nim, jakbym odwiedziła taki nieco mniejszy i mniej zatłoczony Amsterdam.
      Lodóweczka super, żałujemy, że dopiero teraz ją kupiliśmy :D. Ale jeszcze będą inne wyjazdy, kiedy na pewno się nam przyda i nie będziemy już musieli o tym myśleć. Ja jako nawigacja - tragedia :D. Ciesz się, że masz takie zdolności :D!

      Usuń
  4. Nie ma to jak pierwsza wiosenna podróż. Od razu chce się żyć dzięki temu. Ja co prawda byłam bliżej, bo w Krakowie, ale wyjazd to zawsze dobrze dla mnie robi.
    To prawda, najtrudniej jest po przyjeździe z pisaniem postów na bloga. To dopiero są dylematy blogerów. Wcześniej jakieś 2 miesiące nie miałam weny twórczej, a po powrocie chce sie napisać o podróży to nagle chce się napisać wszystko ale nie da się w jednym poście i trzeba to jakoś podzielić :D
    Podziwiam Cię,że miałaś odwagę spać w samochodzie. Ja bym nie miała. Muszę gdzieś w pomieszczeniu (innym niż samochód). Z resztą w samochodach się źle czuje. Czekam na kolejne posty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjazdy zawsze polepszają samopoczucie, odkrywamy nowe miejsca, poznajemy kulturę itp. Spanie w samochodzie nie wymaga chyba jakiejś większej odwagi :P. Ciemne szyby, w ogóle nie widać, że ktoś jest w środku. Auto zamknięte, naprawdę pełen komfort. Kiedyś spałam na dworcu, to jest dopiero wyzwanie :D.

      Usuń
  5. Cudowne są takie podróże, jak tylko zdam prawko to wsiadam w auto i gdzieś jadę, może nie tak daleko :D Czekam na kolejne relacje. Spanie w samochodzie, to takie proste, a jednak nie znam nikogo kto tak robił, chętnie bym spróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to już znasz hah :D! Takie podróże są super, już planujemy coś na majówkę. Może pojedziemy sami, może z kimś (zawsze taniej za paliwo, choć i tak dużo nam nie pali).

      Usuń
  6. Zazdroszczę Wam tej podróży :) Również podziwiam za spanie w aucie - ja pewnie nie byłabym wstanie zasnąć , co innego moja druga połówka :) te bezpłatne autostrady to na prawdę duży plus , u nas za A4 też trzeba dość sporo zapłacić.. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A4 to w ogóle zbrodnia dla portfela ;/. Jak byliśmy w Jaworznie, to za odcinek od zjazdu do zjazdu 10 zł -.-. Tragedia!

      Usuń
  7. Przeczytałam "ale równie dobrze wystarczy ułożyć pod głową zwiniętą KARTKĘ" i zastanawiałam się chwilę o co może chodzić! hahah :D Brawo ja :D Na mnie wiosenny Amsterdam zrobił wrażenie i w sumie chętnie odwiedziłabym to miasto kolejny raz! Też zauważyłam, że za granicą (Austria/Niemcy), jeśli są jakieś ograniczenia to ludzie jeżdżą bardzo przepisowo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. o dziwo, sporo jeżdżę samochodem (jak na razie jako pasażer, zwykle z rodzinką ;)), ale nigdy nie zdarzyło nam się, abyśmy robili z rodzinką typowy postój na spanie w samochodzie. zwykle albo zatrzymywaliśmy się tylko na chwilę, by tata mógł się zdrzemnąć, ewentualnie spaliśmy w motelach. ale i najdłuższą trasą, jaką przejechaliśmy było 1000km. akurat ja mam problem ze spaniem w autokarach czy w samochodzie, więc mam nadzieje, że w to lato polecę gdzieś samolotem - to droższe, ale o ile wygodniejsze i szybsze!
    muszę sobie wreszcie kupić powerbanka, bo to na pewno przydatne urządzenie.
    130km/h? tylko? to kiepsko. :D tym bardziej jeśli droga jest dobra, aż szkoda jechać tylko 130, heheh.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie napisane. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawy artykuł. Jestem pod wielkim wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetnie napisany artykuł. Jak dla mnie bomba.

    OdpowiedzUsuń