wtorek, 8 stycznia 2019

ŚWIĄTECZNE CZYTANIE: K.A. Linde "Zawsze przy tobie".

Sutton nigdy nie przypuszczała, że spotka ją tak wielka tragedia, jaką była śmierć jej męża. Młoda kobieta w tak wczesnym wieku została wdową, a co za tym idzie samotną matką. Trudne chwile przygasiły w jej wnętrzu nadzieję na to, że jeszcze będzie mogła być szczęśliwa i odnajdzie miłość. Po roku od tragedii Sutton postanawia wrócić do normalnego życia. Na jej drodze pojawia się David Calloway - szansa na coś pięknego, zwłaszcza, że mężczyzna jest wobec niej bardzo troskliwy, delkitany i cierpliwy. Droga do uczucia nie będzie łatwa, bowiem wokół Sutton zaczynają pojawiać się i mnożyć sekrety, burzące świat młodej wdowy… Czy nadszedł czas na zmiany?


"Zawsze przy tobie" to bardzo dobry romans, choć nie wbija w fotel. To lektura idealna na długie, zimne wieczory. Niektóre fragmenty wydają się być dość przewidywalne, ale taki urok tej przyjemnej w odbiorze powieści. K.A. Linde zafundowała swoim czytelnikom wzruszającą i pełną emocji historię, w której melancholia przeplata się z humorem i pikantnością.

Bohaterowie przypadli mi do gustu, choć nie wiem, czy rollercoaster uczuciowy, jakiemu winna była w ogromnej mierze Sutton, byłabym gotowa rozkręcić w swoim własnym życiu. Nie zapominam o tragedii, jaka ją spotkała, strata kogoś bliskiego to niewyobrażalny ból, cierpienie, jednak jej nadmierne wątpliwości, kłótnie, zbyt duża ostrożność momentami mnie raziły. Czasem trzeba dojrzeć i zamknąć za sobą pewne drzwi - na szczęście autorka o tym nie zapomniała.

"Zawsze przy tobie" jest piątą częścią cyklu Mrs. Wright, ale znajomość poprzednich tomów nie jest niezbędna do sięgnięcia po tę powieść. Nie czytałam wcześniejszych i bez problemu odnalazłam się w tej części. Autorka posługuje się przystępnym w odbiorze językiem, książkę czyta się przyjemnie :). Śmiało mogę polecić ją fanom lekkich, niezobowiązujących powieści. Zdecydowanie przypadła mi do gustu :).

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.

wtorek, 1 stycznia 2019

Niesamowite opowieści: "Król Artur i rycerze Okrągłego Stołu" Roger Lancelyn Green.

Mając w domu faceta uwielbiającego legendarny świat rycerzy, kwestią czasu jest bliższe poznanie filmów, seriali i książek o tej tematyce. Muszę przyznać, że kilka produkcji kinowych mam przez to za sobą, a niektóre zajęły szczególne miejsce w moim serduchu. Jedną z tych docenionych przeze mnie była ekranizacja legendy o królu Arturze. Kiedy na horyzoncie pojawiła się możliwość zapoznania się z wersją papierową, nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności. Tak, to zdecydowanie była przyjemność.



Legenda o królu Arturze to chyba jedno z najbardziej znanych i kojarzonych podań europejskich. Kto z Was nie zna historii o Okrągłym Stole? Chyba nie ma osoby, która nie słyszałaby też o mieczu Excaliburze i świętym Graalu. Te podania pełne są magii, towarzyszącej walce dobra i zła. Bohaterowie wykazują się honorem, szlachetnymi czynami, okazują bezinteresowną miłość braterską, ale i zdarzają się tacy, którzy wyrządzają w swym życiu podłości, są niegodziwi, kierują się nienawiścią, a zdrada nie jest im obca.

Legendy arturiańskie cieszą się sławą już od czasów średniowiecza, dokładnie w tej epoce zostały osadzone rozgrywające się na kartach książki wydarzenia. Niektóre z nich mogą wydawać się nieco przewidywalne, być może dlatego, że sporo z tych schematów znam już z kina i literatury, nie zmienia to jednak faktu, że z zainteresowaniem śledziłam te pasjonujące losy rycerzy. Z ich przygód można wynieść wiele mądrości, "Król Artur i rycerze Okrągłego Stołu" to zdecydowanie pouczająca i wartościowa lektura.

Standardowo ostatnim akapitem chciałabym pochwalić przepiękne wydanie książki :). Twarda oprawa z okładką przykuwającą wzrok, idealnie komponującą się z tematyką, od razu wplotła się w mój gust.

Polecam także "Mity skandynawskie" tego autora, które miałam już okazję zrecenzować.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydaniwtwu Zysk i S-ka.


piątek, 21 grudnia 2018

INSPIRUJĄCO: "Dziewczęta myślą o wszystkim. Genialne wynalazki genialnych kobiet" Catherine Thimmesh.

Kobiety często są niedoceniane - a to błąd, bowiem niejednokrotnie odgrywały w historii ważną rolę. Dziś chciałabym przybliżyć Wam treść książki, która obrazuje, jakie wynalazki zawdzięczamy płci pięknej. Zapraszam na recenzję bogato ilustrowanej książki "Dziewczęta myślą o wszystkim. Genialne wynalazki genialnych kobiet" autorstwa Catherine Thimmesh.



"Dziewczęta myślą o wszystkim. Genialne wynalazki genialnych kobiet" w bardzo atrakcyjny sposób przybliża portrety takich postaci, z którymi wcześniej mogliśmy się w ogóle nie spotkać w literaturze lub innych mediach. Przyznam szczerze, że nie o wszystkich genialnych wynalazczyniach miałam pojęcie. Autorka w tej wyjątkowej pozycji ukazuje nie tylko niezwykłe kobiety i ich wynalazki, ale zwraca też uwagę na drogę, którą trzeba pokonać, aby osiągnąć sukces. Trasa do zwycięstwa nierzadko naszpikowana jest trudnościami, którym należy stawić czoła, aby dotrzeć do wyznaczonego celu. Trzeba pamiętać o ogromnym wkładzie pracy i poświęceniach. Sukcesów nie osiąga się ot tak. 



Catherine Thimmesh w swej publikacji zebrały autorki i zaprezentowały wiele ciekawych i nieoczywistych wynalazków. Osobiście nie miałam pojęcia o wielu z nich. O ile wycieraczki do szyb samochodowych, skala dla noworodków czy papierowe torby na zakupy są czymś oczywistym, o tyle "gorący fotelik", chroniący życie dziecka przypadkowo pozostawionego w upalny dzień w aucie już nie. A takich innowacji w książce jest sporo!



Przyznawałam się już kilka razy, że jestem okładkową sroką i ogólnie cenię sobie oprawę graficzną książek. Nie byłabym sobą, gdybym nie pochwaliła estetycznego wydania. Twarda okładka i bogato ilustrowane wnętrze (autorką ilustracji jest Melissa Sweet) przyciągają uwagę i zostawiają pozytywne odczucia w tej kwestii :). W moim odczuciu to idealna forma, aby przykuć uwagę nie tylko dorosłych, ale i młodszego grona czytelników. To inspirująca pozycja - ja jestem na tak ;)!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.


środa, 19 grudnia 2018

RUSZ GŁOWĄ: Martin Garden "Moje ulubione zagadki matematyczne i logiczne".

Nigdy nie marnujemy czasu, który możemy spędzić razem. Chodzimy na spacery, do kina, na ciacho do kawiarni, gramy w planszówki, bawimy się na kręglach… Można by wymieniać i wymieniać. Ostatnio nasze wspólne popołudnia i weekendy upłynęły nam między innymi na rozgryzaniu zagadek. Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zysk i S-ka rozruszaliśmy nasze szare komórki, rozwiązując zadania ze zbioru "Moje ulubione zagadki matematyczne i logiczne".



Martin Gardner, autor zbioru, przez dwadzieścia pięć lat prowadził w najstarszym amerykańskim miesięczniku popularnonaukowym Scientific American kolumnę, w której co jakiś czas zamieszczał specjalnie dobrane zadania matematyczne i łamigłówki wymagające logicznego myślenia. W najnowszej publikacji znajdziemy 66 z nich, określonych jako najatracyjniejsze. Zagadki są zróżnicowane pod względem trudności. Sięgając po ten zbiór, możemy szykować się na przestawianie zapałek i figur szachowych, zadania związane z monetami, figurami geometrycznymi, liczbami, papierosami, a nawet wodą i winem :). Czasem trzeba coś przeliczyć, czasem coś dorysować. Kombinacji jest wiele.

W naszej wspólnej ocenie zbiór Martina Gardena jest świetną alternatywą na spędzenie czasu wolnego. Nie tylko we dwójkę, warto również samemu rozruszać swoje szare komórki. Niektóre zagadki wymagają dłuższej chwili zastanowienia, inne można dość szybko rozpracować. Dostępne w książce możliwości rozwiązań pozwalają rozwiać wszelkie wątpliwości.

Jeszcze nie rozpracowaliśmy wszystkich zagadek, przyjemność dawkujemy sukcesywnie. Polecamy! Każdy znajdzie tu coś dla siebie :).

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

niedziela, 16 grudnia 2018

ŚWIĄTECZNE CZYTANIE: Colleen Wright "Miłość na gwiazdkę".

Nowa Anglia, jeden z regionów Stanów Zjednoczonych, okres świąteczny i klimatyczny, magiczny pensjonat. Kto nie chciałby w takich warunkach spędzić Bożego Narodzenia? Myślę, że znalazłoby się spore grono chętnych. Nie sądzę jednak, aby wszyscy pałali radością ze względu na śnieżycę, która odcina pensjonat od świata. A to właśnie spotkało bohaterów książki Colleen Wright "Miłość na gwiazdkę".


Molly, pisarka książek dla dzieci, powinna zamknąć już temat swojego najnowszego utworu. Niestety, nie jest to proste, bowiem wena gdzieś uleciała… Prościej nie będzie, bowiem na jej drodze staje całkiem przystojny nieznajomy ze swoimi córeczkami. Marcus nie wierzy już w to, że znajdzie w swoim życiu miłość.

Hannah marzyła o pięknym, bajkowym ślubie w zimowej scenerii. Co więcej, była o krok od spełnienia tego marzenia. Niestety, narzeczony miał inny plan... Niedoszła panna młoda spotyka w pensjonacie przyjaciela z czasów dzieciństwa, Luke'a. Czy dawne uczucia odżyją?

Kłopoty trzymają się także pary prowadzącej pensjonat Evergreen Inn. Jeanne i Tim czekają na cud, bowiem ich interes nie przynosi już zysków. Nadal chcieliby prowadzić swój pensjonat, swoje magiczne miejsce, jednak nie jest łatwo, zwłaszcza, że czarne chmury nadciągnęły nie tylko nad ich interes, ale ich uczucie… Czy Boże Narodzenie pozwoli im odnaleźć to, co już praktycznie utracili?

"Miłość na gwiazdkę" mnie oczarowała. To taka lekka, typowo świąteczna lektura. Nic, tylko przygotować ulubiony, pluszowy kocyk, zaparzyć herbatkę, dodać cytryny, odpalić świecę i zasiąść do czytania. Autorka skutecznie pobudziła moją wyobraźnię. Niemal słyszałam trzaskające w komuniku drewno, czułam te wszystkie zapachy, widziałam przez okno śnieżycę i przeżywałam razem z bohaterami ich rozterki. 


Po tej świątecznej lekturze nie można spodziewać się wyszukanych mądrości. Nie odnajdziemy tu okazji do jakichś specjalnie głębokich refleksji nad ważnymi aspektami życia człowieka. To po prostu książka na leniwą niedzielę. Bohaterowie może i są realistyczni, wszystkie wydarzenia jak najbardziej mogłyby mieć miejsce w naszej codzienności, jednak trochę tu schematyczności, przewidywalności. "Miłość na gwiazdkę" po prostu wprowadza czytelnika w świąteczny nastrój. Czułam się trochę tak, jak po seansie bożonarodzeniowego filmu romantycznego. Ta powieść ma w sobie coś uroczego, tego właśnie oczekiwałam i wszystko to otrzymałam.


Za egzemplarz serdecznie dziękuję Burda Książki.