czwartek, 14 maja 2020

POŻERACZE KSIĄŻEK: Gianni Rodari "Był sobie dwa razy Baron Lamberto czyli tajmnice wyspy San Giulio".

Ponad dziewięćdziesięcioletni, zamożny baron Lamberto, nie ma się dobrze ze zdrowiem. Co więcej, schorowanemu i nieco zdziwaczałemu mężczyźnie doskwiera samotność i monotonność codzienności. Kiedy pewnego dnia w jego willi pojawia się sześciu nowych pracowników, zaczyna dziać się coś dziwnego. Zarówno w dzień, jak i w nocy powtarzają jego imię. Pojawia się nurtujące pytanie - w jakim celu? Czy chodzi o to, że baron traci pamięć, czy może o to, że jest tak próżny i pragnie mieć świadomość, że pojawia się na językach innych? To wie tylko on sam i jego sługa, a że baron dobrze płaci, to pracownicy nie wnikają w szczegóły.

Ottavio, rozpieszczony siostrzeniec barona, ma pewien plan. A jako, że stanowi część rodziny, to wiadomo, że liczy na pokaźny spadek po jakże zamożnym wuju, który ani myśli zejść z tego świata, a tym bardziej przepisywać komukolwiek swojego zacnego majątku... Czy Ottavio zabije barona?!




"Był sobie dwa razy baron Lamberto czyli tajemnice wyspy San Giulio" to klasyka włoskiej literatury dziecięcej, która zdecydowanie chwyta za serce. Gianni Rodari, włoski pisarz uznany za mistrza gatunku lektur dla dzieci i młodzieży, historię tę napisał w 1980 roku. W Polsce pierwsze wydanie pojawiło się w 2004 r. Szczerze przyznam, że spędziłam przy tej lekturze naprawdę przyjemny czas. 


Przede wszystkim koniecznie muszę zwrócić uwagę na dowcip. Uśmiech bardzo często pojawiał się na mojej twarzy podczas czytania tej książki. Humor często bywał absurdalny, ale w tym cały urok powiastki Gianniego. Poza dowcipem, w powieści nie brakuje szybkich zwrotów akcji, niczym w książce z elementami sensacyjnymi, a także ciekawej i niekiedy komicznej kreacji bohaterów. 


Poczucie humoru autora i oryginalne podejście do napisanej historii wyczuwalne jest również w epilogu. Sam autor przyznał, że doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, iż nie każdemu przypadnie do gustu zaproponowane przez niego zakończenie. Co zatem wymyślił, aby zadowolić każdego czytelnika? Gianni Rodari proponuje, aby odbiorca ... samodzielnie wymyślił dalsze losy bohaterów. Zdaniem "Słów nigdy nie należy się bać" zachęca do napisania swojego, wieńczącego tę historię rozdziału. No, może dwóch. Ewentualnie kilkunastu.


"Był sobie dwa razy baron Lamberto czyli tajemnice wyspy San Giulio" jest lekką książką, ale to nie znaczy, że nie wnosi nic sensownego. Wręcz przeciwnie, jak to w przypadku książek dla młodszego grona czytelników, w treści ukryty jest pouczający morał. Na koniec chciałabym pochwalić piękne wydanie, które ukazało się dzięki Wydawnictwu Muchomor. Twarda oprawa, cudne, cieszące oko ilustracje - na mnie to działa przyciągająco! Podsumowując, POLACAM!

Recenzja powstała w ramach współpracy z portalem Bookhunter.pl.




1 komentarze: