Kocham czytać, naprawdę kocham! Niestety - nie zawsze mam ku temu możliwości, brakuje mi przede wszystkim czasu. W tym roku zaplanowałam w myśl postanowień noworocznych przeczytać co najmniej jedną pozycję miesięcznie. Oczywiście nie obrażę się, jeśli uda mi się odhaczyć więcej niż 12 książek w ciągu roku, bo prawdę powiedziawszy na domowej komódce czeka ich nieco więcej... No to jak to będzie z tymi planami czytelniczymi?
Po pierwsze - prezenty. W mojej kolekcji znajduje się kilka pozycji, które otrzymałam z różnych okazji, m.in. na święta czy też urodziny. Niektóre czekają już dość długo na swoją kolej (Amerykaana), inne zaś są zupełną świeżynką (Mroczny zakątek czy też Na południe od granicy, na zachód od słońca).
O Wołaniu kukułki czytaliście w poprzednim poście - to także nowa książka, która wylądowała na półce za sprawą mojego przyjaciela.
Nowości, nowości, nowości, ale wciąż przecież czekają książki przeczytane do pewnego momentu. Tak jest z sagą Stephanie Meyer, a dokładniej z Zaćmieniem, które leży prawie zapomniane z zakładką wbitą w środek.
Miałam przeczytać przed świętami, ale oczywiście to zamierzenie nie wyszło mi w najmniejszym stopniu. W śnieżną noc zostawię po prostu na chwilę, kiedy poczuję tęsknotę za Bożym Narodzeniem!
M jak miłość! Bynajmniej nie chodzi o polski serial, a jedynie o książki z większą lub mniejszą dozą romantyczności. Obietnica pod jemiołą szczerze powiedziawszy skusiła mnie nie tylko dobrą oceną na niektórych portalach, ale i... okładką! Jeśli tylko Evans nie zamyka się w samiusieńkiej przesłodzonej miłości, a porusza dodatkowo jakieś inne życiowe tematy, to może do niego jeszcze wrócę. Gwiazd naszych wina nie musi być chyba nikomu przedstawiana. Uwaga! To może być miłość - zakupiłam ją przepełniona pozytywnymi odczuciami na temat innej książki tej autorki (Nie mów nic, kocham Cię).
Przygodę ze Sparksem rozpoczęłam od I wciąż ją kocham. Tak mi się spodobało, że sięgnęłam potem po Pamiętnik i Jesienną miłość. Jeny, ja tego pisarza wprost uwielbiam! Na tyle, że od kilku dni noszę w torebce List w butelce (mieści się idealnie). Trzydzieści stron za mną, więc jeszcze niewiele mogę powiedzieć. Ostatnia piosenka natomiast oczarowała mnie filmem, podczas którego płakałam jak bóbr! Wiedziałam już, że muszę tę książkę przeczytać. Sparks idealnie rozumie kobiety, a jego ksiażki nie są ckliwymi romansidłami. Poza uczuciami, mają w sobie też wiele mądrości.
Cecelia Ahern - po lekturze PS Kocham Cię zwariowałam na jej punkcie! Autorka pisze tak fantastycznym stylem, niezwykle przyjemnym w odbiorze, że nie mogłam się od jej książki oderwać. Szczęśliwie dla mnie upolowałam po kosztach Zakochać się (Biedronka i te wyprzedaże <3) oraz Love, Rosie (Black Friday w Empiku).
Autorzy z powyższego zdjęcia są mi zupełnie obcy. Co mnie skusiło? Przede wszystkim dobre opinie na temat Byłam tu oraz interesujący opis z okładki Central Park. Kto wie, może Forman i Musso rozkochają mnie na tyle, że stanę się ich fanką.
Hobbit - pokochałam film, więc książka nie może być mi obca! Sama nie wiem, dlaczego wcześniej o niej nie pomyślałam. Życie Pi dawno temu chciałam zakupić, jednak potem jakoś mi to uleciało z głowy. Black Friday oraz niedawna emisja filmu w telewizji przypomniała o moich planach. Zdobywam zamek leży tak sobie u mnie już prawie dwa lata. Kupiłam, czytałam inne i ostatecznie zapomniałam. Ta książka nie może dłużej czekać, podobnie jak Życie mimo wszystko. Znacie My, dzieci z dworca ZOO? Sięgałam po nią setki razy, uwielbiam, przeuwielbiam. Postanowiłam zapoznać się z jej tak jakby kontynuacją. Mam nadzieję, że się nie zawiodę, a sama książka porwie mnie jak jej poprzedniczka.
Tyle ciekawych pozycji przede mną, jak tu się zdecydować, od której zacząć?! Ach te dylematy ;). Czekam na wolną chwilę i na 1000 % rzucam się w wir czytania. A jak tam u Was? Znacie coś z mojej listy? A może sami stworzyliście taką dla siebie na ten rok? Czekam na opinie! Buziaki, Karolina.




























