sobota, 23 stycznia 2016

Zimowe kadry...

Boże, czy u Was też jest tak zimno?! Kiedy wychodziłam dziś z domu, nawet nie spodziewałam się aż tak minusowej temperatury. Ale czego się nie robi, kiedy najdzie Cię wena twórcza... Kwadrans łapania świata w kadr w zupełności wystarczył, aby do mojej kolekcji zdjęciowej dołączyło kilkanaście zimowych (już ulubionych!) fotek. Tak nawiasem mówiąc to zmarzły mi po tym czasie też palce, nawet mimo rękawiczek na moich dłoniach ;). Nie rozwodząc się dłużej zapraszam do małej galerii.





























I właśnie za to kocham zimę - za takie piękne, malowane śniegiem i mrozem obrazy. Natura o tej porze roku ma "coś" w sobie, wystarczy tylko "to" odnaleźć i poczuć :). Życzę wszystkim miłego wieczoru i do zobaczyska! Buziaki, Karolina.

piątek, 22 stycznia 2016

Cupuacu od Ziaji, czyli mydło idealne.

Tak, jak obiecałam w konkursowym poście, przybywam z nowym, kosmetycznym wpisem. Każda z nas lubi poczuć się jak księżniczka - czy to dzięki zakupom, świetnym ubraniom, albo też pod wpływem kosmetycznego relaksu. Miejcie się więc na baczności - to ostatnie możecie zrealizować już dziś! Wystarczy tylko udać się do Ziaji po krystaliczne mydło pod prysznic i do kąpieli z serii CUPUACU.


Pierwszy raz trafiłam na nie jakoś przed świętami, kiedy w tym całym szaleństwie zakupowym włóczyłam się po galerii w poszukiwaniu prezentów dla bliskich. Kiedy z daleka zobaczyłam wyeksponowane kosmetyki z tej serii, natychmiast ruszyłam w ich kierunku. Weszłam do sklepu z oczami świecącymi jak pięciozłotówki. Tyle produktów, co by tu wybrać?! Tym razem postawiłam na krystaliczne mydło, zawierające między innymi olej z orzechów brazylijskich i makadamia. Wszystko za sprawą niezwykłej, mieniącej się konsystencji oraz cudownego, ciasteczkowego zapachu!


Na temat właściwości i działania nie będę się zbytnio rozpisywać, bowiem możecie przeczytać o nich na opakowaniu produktu (powyższe zdjęcie). Ze swojej strony mogę jedynie dodać, iż fundując sobie kąpiel w towarzystwie bohatera dzisiejszego wpisu, zapewniacie sobie niezwykłe chwile przyjemności. Skóra jest przyjemna w dotyku i oczywiście otulona smakowitymi aromatami. Buteleczka kosztowała mnie około 8 złotych i to były zdecydowanie dobrze wydane pieniądze :).

W serii znajdują się oczywiście inne produkty - przy najbliższej okazji mam zamiar zakupić odżywczy krem regenerująco-wygładzający na dzień i noc oraz krystaliczny peeling cukrowy złuszczająco-wygładzający. Może nawet kusiłabym się na mleczko do ciała nawilżająco-odżywcze, ale niestety, nie pasują mi jego właściwości brązujące.

A jak wyglądają Wasze doświadczenia z tą serią od Ziaji? Podzielcie się opiniami! Serdecznie pozdrawiam i życzę udanego weekendu. Buziaki, Karolina.

KONKURS!

Tada! Przychodzę do Was z wyjątkowym, setnym postem! Tak, to właśnie dziś wybiła ta magiczna liczba na liczniku w panelu bloggera. Nawet nie wiem, kiedy ten czas tak szybko zleciał i kiedy umieściłam tyle wpisów na swojej stronie. To nie tylko zasługa tkwiącej w mojej głowie weny, ale przede wszystkim Wasza! Gdyby nie obecność tak przemiłych czytelników, pewnie pisałabym z dnia na dzień mniej. Tak czy siak, jedynka i dwa zera to idealna okazja, aby świętować ;)! Specjalnie dla Was przygotowałam konkurs, w którym do wygrania jest książka - Tanya Valko "Zrób mnie młodszą, zrób mnie piękną".


Zasady jak zwykle nie są skomplikowane:

1. Aby wziąć udział w konkursie należy być publicznym obserwatorem bloga oraz udostępnić baner na pasku bocznym u siebie na blogu. Jest to warunek konieczny, dający jeden los.

2. Będzie mi niezwykle miło, jeśli polubicie także mój facebookowy fanpage (odnośnik na górze paska bocznego), jednak nie jest to obowiązek. Jeśli zdecydujecie się na taki krok, dorzucę drugi, dodatkowy los.

3. Zgłaszacie się w komentarzu pod tym postem według wzoru:

Wyraźcie chęć udziału w konkursie - zgłaszam się, chętnie wezmę udział itp. Pełna dowolność :).
Obserwuję bloga jako: ...
Baner na stronie: ...
Like na facebooku: TAK (nazwa użytkownika) / NIE
Adres e-mail: ...

4. Konkurs trwa od dnia dzisiejszego tj. 22.01.2016 r. do 29.02.2016 r.  do godziny 23:59. Zgłoszenia oddane po tym terminie nie będą brane pod uwagę.

5. Zwycięzcę wybiorę poprzez losowanie, po zliczeniu podstawowych oraz dodatkowych punktów.

6. Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu tygodnia od zakończenia konkursu. Wówczas wyślę maila do szczęśliwca. Jeśli nie dostanę odpowiedzi w ciągu 3 dni od daty wysłania wiadomości, losuję zwycięzcę ponownie.

7. Wysyłka tylko na terenie Polski, listem nierejestrowanym ekonomicznym.

8. Nie ma możliwości zamiany nagrody na inną rzeczową ani pieniężną.

Pozostaje mi życzyć powodzenia i zapraszam na kolejny post, który pojawi się jeszcze dziś :). Buziaki!

środa, 20 stycznia 2016

Zakupy w Postrabbit.

Uwielbiam sklepiki internetowe prowadzące sprzedaż przepięknych pocztówek. Ciężko mi się oprzeć przed wydaniem kolejnej fortuny, aby zaspokoić głód nowych kartek w swojej kolekcji. Niekiedy z żalem rezygnuję z zamówień, czasami nawet, gdy już mam zapełniony wirtualny koszyk! Kiedy jednak mam do czynienia z jakąś promocją, łatwiej jest mnie przekonać do małych zakupów ;). Ostatnio trafiłam na kilkudniową przecenę pocztówek na stronie Postrabbit.pl i prawie przepadłam.


Prawie, bo prawdopodobnie zamówiłabym o wiele więcej kartek, niż mam dziś do pokazania. Całe szczęście w pewnych widełkach trzymał mnie mój bilans na rachunku bankowym. Zamówiłam więc trochę kartek tylko dla siebie i kilka na swapy.


Bez cienia wątpliwości mogę polecić Wam ten sklepik! Kartki doszły bezproblemowo, bez żadnych zbędnych przestojów. Są wykonane naprawdę solidnie. To jedne z moich najlepszych zakupów i na pewno nie ostatnich na tej stronie.


Wybór jest spory - macie możliwość zakupu pocztówek z motywem flory i fauny, kartek przedstawiających środki trasportu, tematykę kulinarną i artystyczną. Najlepiej samemu prześledzić menu Postrabbita :)!


Dodatkowo do zamówienia dołączono kilka gratisowych kartek, które niezwykle mnie ucieszyły! Jedna z nich była wypisana, co daje dodatkowy plus. Jestem bardzo zadowolona! Przyjemna obsługa, kompetentne podejście do sprawy - czego chcieć więcej ;)?

A może ktoś z Was ma już doświadczenia z tym sklepikiem ;)? Chętnie posłucham opinii. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na kolejny post, który ukaże się na dniach - będzie konkurs z okazji setnego posta! Trzymajcie się, Karolina.

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Płyn micelarny - Garnierowi mówię tak!

Cześć Żabki! Na początek tygodnia przybywam z kosmetycznym wpisem. Płyn micelarny swego czasu był dla mnie zagadką, czymś zupełnie obcym. Kiedy zaczął stawać się z dnia na dzień popularniejszy, poszperałam trochę w sieci, aby zaczerpnąć niezbędnych informacji. Takim tropem trafiłam na miłość od pierwszego wejrzenia - różowy płyn micelarny marki GARNIER.


Ale od początku - "z czym to się je"? 

Taki płyn przede wszystkim łączy właściwości różnych kosmetyków stosowanych przez nas, kobietki. Mam tu na myśli oczyszczające mleczka, odświeżające toniki i niektóre kosmetyki do demakijażu oczu. Jeśli chcemy ekspresowo usunąć makijaż z twarzy, to taki kosmetyk jest idealnym rozwiązaniem! Sprawdzi się on także po prostu przy oczyszczaniu skóry. Płyn zawiera micele, które niczym magnes pochłaniają nadmiar sebum, wodoodporny tusz do rzęs czy inne zanieczyszczenia. Przy całym tym oczyszczaniu nie naruszają bariery ochronnej cery. Płyn micelarny warto stosować nie tylko do demakijażu i oczyszczania, ale i rano. Odświeżymy w ten sposób skórę po nocy i przygotujemy do makijażu. Wystarczy tylko wacik kosmetyczny i kilka kropel płynu! Produkt ma wiele plusów - nie posiada zbędnego, drażniącego zapachu, jest łagodny, nie podrażnia skóry oraz nie pozostawia tłustej warstwy po jego zastosowaniu. Nie trzeba go spłukiwać! Trzeba pamiętać, aby podczas wykonywania zabiegu nie pocierać zbyt mocno twarzy. Wykonujemy delikatny ruch, bowiem micele powinny same przyciągnąć zanieczyszczenia.


Przejdźmy do bohatera wpisu - płynu micelarnego 3 w 1 od Garniera

Zakochałam się w nim już po pierwszym użyciu. Wygodne, porządne opakowanie, cieszące oko - muszę przyznać, że wśród dostępnych w drogeriach produktów ten najbardziej przypadł mi do gustu pod względem wizualnym. No ale to taki tam dodatkowy plus, płyn ma szereg innych pozytywnych stron. Przede wszystkim jest delikatny, nie podrażnia mi skóry i nie szczypie w oczy! Zazwyczaj nie maluję oczu, jednak zdarza mi się podkręcić rzęsy np. z okazji naszych randek na mieście. Mój wodoodporny tusz Maybelline zazwyczaj stawiał opór, jednak Garnier radzi sobie z nim po prostu ekspresowo! Według opisu 400 ml starczy na 200 zastosowań, tak więc płyn wydaje się być wydajny. W takim układzie cena wydaje się być rozsądna - w promocji około 10 złotych.


Minusy? Nie zauważyłam, no może poza obietnicą idealnego demakijażu pod wpływem jednego ruchu. Aby w pełni oczyścić twarz, zwykle potrzebuję poprawek w tych samych miejscach, ale nie jest to jakieś uciążliwe. 


Zaprzyjaźniłam się z tym produktem i na pewno nie skończy się na jednej butelce! A jak Wasze doświadczenia z płynami micelarnymi :)? Macie swoich ulubieńców? Ściskam gorąco, Karolina.