środa, 17 lipca 2019

PRZEDPREMIEROWO: Guillaume Musso "Zjazd absolwentów".

We francuskim Liceum Saint-Exupery'ego, które niebawem ma zostać rozebrane, po 25 latach odbywa się zjazd absolwentów. Do miasta przyjeżdża pisarz Thomas. Jego powrót nie jest związany z sentymentami, lecz wynika z pewnej konieczności. Wydarzenia z przeszłości dręczą jego sumienie i burzą wypracowany przez lata spokój. Wraz z przyjacielem Maximem obawiają się, że na jaw wyjdzie tragiczna prawda. W szkole przecież zostały ukryte zwłoki...

Zimą 1992 roku w kampusie Liceum Saint-Exupery'ego dochodzi do wydarzeń, od których nie będzie już odwrotu. Dziewięnastoletnia Vinca, jedna z najzdolniejszych uczennic, przyjaciółka Thomasa, znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Pojawia się motyw ucieczki z miłości - dziewczyna najprawdopodobniej opuściła miasto wraz z nauczycielem filozofii, Alexisem. Wskazują na to zeznania świadków oraz liczne dowody. Thomas nie może w to uwierzyć, co więcej, wie, że absolutnie nie jest to możliwe. Co się zatem stało z Vincą?

Thomas, odliczając dni do klęski swojej i Maxima, rozwiązuje zagadkę zaginięcia dawnej przyjaciółki - ukochanej. Na jaw wychodzą zaskakujące fakty...


"Zjazd absolwentów" to moje pierwsze spotkanie z twórczością cenionego Musso i z pewnością nie ostatnie! Ta książka oczarowała mnie do granic możliwości i już dziś mogę zapewnić, że znajdzie się w czołówce mojego rocznego podsumowania najlepszych książek przeczytanych w 2019 roku. Dlaczego?

Nieprzewidywalność. Musso oczarował mnie licznymi zwrotami akcji. Pomysł na tę historię jest rewelacyjny. Autor co rusz serwuje zaskakujące wątki, o których bym nigdy nie pomyślała, a które idealnie łączą się w całość. Absolutnie nie byłam w stanie przewidzieć tego, jak akcja rozegra się na kolejnych stronach, nie mówiąc już o rozwiązaniu zagadki. Jak to w trakcie czytania kryminałów w głowie pojawiały się pewne podejrzenia, jednak nie miały pokrycia w lekturze. To, co stało się z Vincą oraz inne, powiązane wydarzenia nieustannie mnie zaskakiwały i budziły głód kolejnego rozdziału.

Świetnie wykreowani bohaterowie. Ich kreacja z punktu psychologicznego fascynowała mnie na każdym kroku. Wszyscy mieli pewne tajemnice, sekrety, których za żadne skarby nie chcieli ujawniać. Najwięcej dowiadujemy się o głównym bohaterze - to do Thomasa właśnie poczułam największą sympatię, choć nie zmienia to faktu, że pozostałe postaci także przypadły mi do gustu. 

Przeplatające się przeszłość z teraźniejszością. Niekiedy, przy okazji innych lektur, zabieg ten budził we mnie znudzenie. Dobrze nakreślone nawiązania do przeszłości mogą być jednak przystępne w odbiorze, co udowadnia w swej najnowszej książce Musso. Przeskoki w czasie nie wprowadzały chaosu, wręcz przeciwnie, rozjaśniały w pewnym stopniu sytuację, choć nie dawały konkretnej odpowiedzi co do rozwiązania zagadki - do czasu.  

Wątki niekryminalne. Lubię łączenie wielu gatunków, Musso zrobił to znakomicie. Choć na tapecie jest rozwiązanie zagadki kryminalnej, to po drodze czytelnik mierzy się z fragmentami obyczajowymi i zahaczającymi o głębsze uczucia, czyli miłość.

"Zjazd absolwentów" to zdecydowanie najlepsza powieść kryminalna w mojej czytelniczej karierze! Uzależniająca, zaskakująca, rewelacyjna, satysfakcjonująca, napisana w świetnym, jakże przystępnym stylu. Pochłonęłam ją w tempie ekspresowym, żałując później, że to już koniec. Na szczęście z autorem spotkamy się jeszcze wiele razy! POLECAM, GORĄCO POLECAM!

Recenzja powstała w ramach współpracy z portalem Bookhunter.pl.



1 komentarze: