Czas na hit wyjazdu ;)! Wiele z Was niecierpliwie czekało na tę część wycieczki. W ogóle się nie dziwię, bo ja sama nie mogłam doczekać się chwili, kiedy dotrzemy do Klimahaus. Dziś, towarzysząc Wam w wirtualnej wycieczce, przeżyję raz jeszcze te cudowne chwile :).
Klimahaus to otwarte w czerwcu 2009 roku centrum naukowe znajdujące się w Bremerhaven. Wycieczka po tym miejscu pozwala na symulacje podróży dookoła świata. Nie wybieramy jednak dowolnych części naszego globu, bowiem poruszamy się wzdłuż południka 8. Podczas wycieczki przemierzamy przez wszystkie strefy klimatyczne występujące na tym południku, a na każdym kroku czekają nowe, fascynujące odkrycia.
| źródło |
Wejście na teren centrum wiąże się z wydatkiem 15 euro za osobę dorosłą i 11 euro dla ucznia/studenta. Zwiedzanie głównej ekspozycji trwa około 3 godzin. W tym czasie odwiedzamy dziewięć miejsc na pięciu kontynentach. Wycieczkę rozpoczyna krótki film, informujący gości o charakterze tego, co za chwilę będą mogli zobaczyć, dotknąć, powąchać czy też poczuć - w Klimahaus oddano bowiem wiernie atmosferę poszczególnych krajów. I tak wędrujemy, przechodząc od piekącego upału na pustyni do arktycznych mrozów na biegunie południowym. Poznajemy las tropikalny Afryki Zachodniej oraz ulewy i bujną roślinność na Samoa. Obserwujemy imponujące akwaria przedstawiające świat podwodny, przechodzimy przez wnętrze wieloryba, lądujemy w centrum gwieździstego nieba!
Na "dzień dobry" przywitały nas szwajcarskie krówki, a raczej delikatnie mówiąc tylna część ich ciała. Pierwszy zapach, jaki poczuliśmy, nie należał do najprzyjemniejszych, ale zdecydowanie wprowadził nas w odpowiedni klimat tej ekspozycji. Zwierzaki można było też wydoić! Wystarczyło skorzystać z siedziska ustawionego obok i objąć dłonią wymiona. Wówczas do znajdującego się pod spodem wiaderka polała się w tym przypadku woda.
Na całej trasie zwiedzający mogą podziwiać różne okazy flory i fauny. W początkowej fazie wycieczki trafiliśmy na sporą ilość akwariów, w których znajdowały się m.in. patyczaki, żółwie, czy jaszczurki. Oczywiście te zwierzęta występują w Europie, na terenie której wciąż się znajdowaliśmy.
Przejście do Afryki ewidentnie odczuliśmy dzięki panującemu tam specyficznemu klimatowi. Powietrze stało się cięższe, a wszechobecne ciepło dawało się we znaki. W pewnym momencie musiałam ściągnąć sweter i sięgnąć po butelkę wody.
Po gorącej dawce wrażeń udaliśmy się na krótką wizytę w arktyczne tereny! Zazwyczaj na samą myśl o wiecznych zmarzlinach dostawałam gęsiej skórki, jednak po tak dużej dawce upałów ucieszył mnie powiew zimnego powietrza.
Na "dzień dobry" przywitały nas szwajcarskie krówki, a raczej delikatnie mówiąc tylna część ich ciała. Pierwszy zapach, jaki poczuliśmy, nie należał do najprzyjemniejszych, ale zdecydowanie wprowadził nas w odpowiedni klimat tej ekspozycji. Zwierzaki można było też wydoić! Wystarczyło skorzystać z siedziska ustawionego obok i objąć dłonią wymiona. Wówczas do znajdującego się pod spodem wiaderka polała się w tym przypadku woda.
Na całej trasie zwiedzający mogą podziwiać różne okazy flory i fauny. W początkowej fazie wycieczki trafiliśmy na sporą ilość akwariów, w których znajdowały się m.in. patyczaki, żółwie, czy jaszczurki. Oczywiście te zwierzęta występują w Europie, na terenie której wciąż się znajdowaliśmy.
Przejście do Afryki ewidentnie odczuliśmy dzięki panującemu tam specyficznemu klimatowi. Powietrze stało się cięższe, a wszechobecne ciepło dawało się we znaki. W pewnym momencie musiałam ściągnąć sweter i sięgnąć po butelkę wody.
Po przejściu przez suche, piaszczyste tereny i obejrzeniu wnętrza kilku tamtejszych chat, czekała na nas mała doza odpoczynku. Na ścianie wielkiej hali znajdował się ogromny telewizor, a pod nim ułożone zostały materace, z których zwiedzający mogą oglądać w pozycji leżącej krótki film prezentujący życie w Nigerze.
Kolejną atrakcją okazał się Kamerun. Tutaj także trafiliśmy na typowe "mieszkania", dekoracyjne elementy kultu, roślinność i zwierzęta. Interesującym punktem wycieczki po tej części globu było przejście nad wodą pełną ryb przez most linowy. Powrót zaliczyliśmy korzystając ze specjalnie ułożonych kamieni.
Po gorącej dawce wrażeń udaliśmy się na krótką wizytę w arktyczne tereny! Zazwyczaj na samą myśl o wiecznych zmarzlinach dostawałam gęsiej skórki, jednak po tak dużej dawce upałów ucieszył mnie powiew zimnego powietrza.
Po chwilowym ochłodzeniu czekała na nas wcześniej już wspomniana i zaprezentowana bajka - nocne niebo pełne gwiazd, a następnie ciepła Samoa i lasy deszczowe. W jednym ze stawów znajdowało się mnóstwo monet, wrzucanych pewnie na szczęście przez gości Domu Klimatu. I my postanowiliśmy dać coś od siebie, powiększając to bogactwo o symboliczny polski grosz.
W pewnym momencie musieliśmy pożegnać uroki tropikalnej zieleni na rzecz świata podwodnego. Od razu przypomniała mi się wizyta w Akwarium Gdyńskim. Muszę zaznaczyć, iż w trójmiejskiej placówce nie było tak wielkich akwariów, jakie widziałam w Bremerhaven.
Po obejrzeniu cudownych okazów flory i fauny rodem z głębin morskich czekała na nas inna atrakcja - przejście przez wnętrze wieloryba! Oczywiście nie żywego ;).
Doświadczenie ciekawe, jednak to, co potem zobaczyliśmy, trochę nas zasmuciło... Ludzie nie zdają sobie nawet sprawy, jakie konsekwencje wynikają z zaśmiecania przez nich środowiska. To nie tylko brzydko wyglądające tereny, ale także szkoda dla zwierząt! Zobaczcie, co przyczynia się do śmierci wielorybów... A to tylko jeden z przypadków!
Doświadczenie ciekawe, jednak to, co potem zobaczyliśmy, trochę nas zasmuciło... Ludzie nie zdają sobie nawet sprawy, jakie konsekwencje wynikają z zaśmiecania przez nich środowiska. To nie tylko brzydko wyglądające tereny, ale także szkoda dla zwierząt! Zobaczcie, co przyczynia się do śmierci wielorybów... A to tylko jeden z przypadków!
Chcąc mieć już za sobą ten przygnębiający widok, ruszyliśmy w kierunku Alaski. Tam trafiliśmy na imitacje tradycyjnych zabudowań mieszkalnych, obejrzeliśmy narzędzia używane do połowu ryb, a także zapoznaliśmy się z niektórymi, wodnymi organizmami.
Na końcu wycieczki (no może pod koniec, bo ostatnim punktem było Bremerhaven, z którego zdjęcia nam nie wyszły :D) moją uwagę przyciągnęła prezentacja efektów zmian klimatycznych w przedziale 30 lat. Chyba nic dodawać nie muszę, zobaczcie sami...
Poza wycieczką dookoła świata, w Klimahaus znajdują się dodatkowe wystawy, np. ekspozycja ukazująca wykorzystanie posortowanego plastiku. Z tych odpadów można wykonać np. siedzisko krzesła, oprawki do okularów, obcas kobiecego buta, a nawet design zegara. Ten ostatni szczególnie przypadł mi do gustu!
Na koniec udaliśmy się windą na ostatnie piętro budynku. Na szóstym piętrze znajduje się taras widokowy, z którego można podziwiać panoramę Bremerhaven.
Tym sposobem zakończyliśmy swoja wizytę w Klimahaus. Z żalem opuszczałam budynek, bowiem cała wystawa zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Spędziłam bardzo udanych kilka godzin, których na pewno do końca życia nigdy nie zapomnę :)!
Post ten kończy wycieczkę, ale tylko w niemieckiej części Europy ;). Wciąż przecież czeka na swoją kolej Holandia, do której niebawem przejdziemy! Serdecznie Was pozdrawiam, Karolina :).






































































