czwartek, 8 lutego 2018

Kringle Candle: Wosk Strawberry Lemonade.

Hej! Wiecie co? Jestem chyba mistrzynią chomikowania wosków. Najpierw nakupuję, a potem leżą w mojej szufladzie i czekają w kolejce. Niedawno, po chyba stu latach, wygrzebałam Strawberry Lemonade od Goodies.pl. Wrzuciłam go od razu do kominka i czekałam na efekty - a te nie były byle jakie :).


Strawberry Lemonade to zamknięty w designerskim produkcie zapach orzeźwiającej lemoniady połączonej ze słodyczą świeżo zerwanych truskawek. Po umieszczeniu w kominku kawałka wosku, stopniowo uwalnia się aromatyczna esencja. Na myśl od razu przychodzą wspomnienia letnich, gorących, słonecznych dni, kiedy pragnienie gasiło się właśnie pyszną lemoniadą. Aromat produktu jest intensywny, już niewielka część wosku wystarczy, aby pomieszczenie wypełniło się wonią wakacyjnych wspomnień. Zapach utrzymuje się w pokoju do kilku godzin po zgaszeniu. Strawberry Lemonade najlepiej sprawdzi się wiosną lub latem.


Kringle Candle jak zwykle mnie nie zawiodło. Czy i Wy mieliście okazję zapoznać się ze Strawberry Lemonade? Dajcie koniecznie znać, jak wrażenia. Ja jestem bardzo zadowolona! Przesyłam pozdrowienia, Karolina.

wtorek, 6 lutego 2018

Piękna i zaskakująca opowieść: "Wszystkie pory uczuć. Zima" Magdaleny Majcher.

O "Wszystkich porach uczuć", cyklu polskiej pisarki Magdaleny Majcher, słyszałam już jakiś czas temu, przy okazji pojawienia się na rynku wydawniczym pierwszego tomu zatytułowanego "Jesień". Lubię książki poruszające kwestie, które mogą dotyczyć życia każdego czy każdej z nas. Uczucia, dylematy, szczęśliwe momenty - powieści obyczajowe są niezwykle bliskie memu sercu. Byłam bardzo ciekawa serii "Wszystkie pory uczuć", a dzięki Wydawnictwu Pascal miałam okazję zapoznać się z drugim tomem, zatytułowanym "Zima". 


Róża przez całe swoje życie pomagała innym. Pod jej opieką znajdowały się nie tylko opuszczone dzieci, będące wychowankami jednego z domów dziecka, ale także jej młodsza siostra. Ze względu na jej niepełnosprawność, Róża musiała poświęcać Miłce sporo uwagi. Najważniejsze było dobro innych, siebie i swoje potrzeby stawiała na dalszym planie, traktowała po macoszemu. Teraz, będąc kobietą dojrzałą, postanowiła skorzystać z szansy, jaką podarował jej los. Czas samotności się kończy - wychodzi za mąż za Tadeusza. Pełnię szczęścia zakłóca jednak niewyjaśniona sprawa z przeszłości, która nie daje jej spokoju. Rozwiązanie tej zagadki zna jedynie jej młodsza siostra...

Książka "Wszystkie pory uczuć. Zima" Magdaleny Majcher bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła! Akcja rozwijała się powoli, początkowo nie spodziewałam się większego poruszenia, myślałam raczej, że sięgam po zwykłą obyczajówkę. Jakże się myliłam! W chwili przejścia do drugiej części powieści, w której została zawarta przeszłość Róży, emocje zaczynają sięgać zenitu. W końcu mamy szansę poznać tajemnicę sprzed lat. Nie sposób oderwać się od książki! Na uznanie zasługuje nie tylko sama koncepcja fabuły, ale i kreacja bohaterów. Niektóre z postaci wzbudziły moją sympatię od samego początku, inne zaś powędrowały na czarną listę. Jedną z takich bohaterek była siostra Róży. Miała w sobie tyle sprzeczności i negatywnych cech charakteru, że czasem marzyłam, aby jej w tej książce nie było! Za chwilę jednak porzucałam tę myśl, bowiem bez tej mrocznej postaci cała historia nie "smakowałaby" tak dobrze. Relacja sióstr budzi ogrom emocji, a o to właśnie chodzi - książka nie może przecież nudzić czytelnika.

Drugi tom serii "Wszystkie pory uczuć" to książka przemyślana, poruszająca, nieco pouczająca. Autorka udowadnia, że każda chwila w życiu człowieka jest dobra, aby rozpocząć wszystko od nowa. Nie ma czegoś takiego, jak właściwy moment na zmiany. One mogą mieć miejsce zawsze, bez względu na wiek, wystarczy tylko tego chcieć.

Jeśli chodzi o treść powieści, to na plus zasługuje również zawarcie w niej nawiązania do czasów PRL-u. Zabieg ten pozwala czytelnikowi na chwilę przenieść się do tamtych lat, poczuć specyficzny klimat kolejek i produktów na kartki.

Jak pewnie zdążyliście już zauważyć (w sumie to wielokrotnie to podkreślałam), uwielbiam piękne oprawy książek. Taka już ze mnie okładkowa sroka! Nie powiem, kiedy pierwszy raz zobaczyłam na ekranie laptopa okładkę "Zimy", zakochałam się - grafika chwyciła mnie za serce. Drugi zachwyt miał miejsce w chwili, gdy książkę miałam już w ręku. No coś fantastycznego! Przyjemna w dotyku okładka, piękne kolory i wytłoczony tytuł zrobiły na mnie wrażenie.

Niecierpliwie czekam na kolejną powieść Pani Magdaleny. Jak głosi tył okładki, "Wiosna" już wkrótce - nie mogę się już doczekać! Póki co pozostaje mi polecić "Zimę" - to naprawdę wspaniała powieść :).

serdecznie dziękuję Wydawnictwu Pascal.

niedziela, 4 lutego 2018

Historia pikantna i niebezpieczna: "Tajemniczy mężczyzna" Kristen Ashley.

"Pierwszy tom bestsellerowej serii, w której zagadki, tajemnice i niebezpieczne wydarzenia przeplatają się z miłosnymi uniesieniami i gorącą namiętnością."




Los na drodze rozwiedzionej Gwendolyn stawia mężczyznę jej marzeń. Tajemniczy facet na tyle podoba się Gwen, że ta po kilku drinkach w barze decyduje się zaprosić go do domu. Po wspólnie spędzonej namiętnej nocy nieznajomy znika bez śladu, jednak wieczorem... pojawia się znowu. I tak już dobre półtora roku. Gwendolyn czuje, że to mężczyzna jej życia. Mimo, że nie zna ani jego imienia, nie wie, kim tak naprawdę jest, nie ma też pojęcia, jak dostaje się do jej mieszkania. Romans zapewne trwałby w najlepsze, jednak nagle w życiu bohaterki zaczynają dziać się dziwne rzeczy, mają miejsce niepokojące sytuacje. Mafijne porachunki jej młodszej siostry ściągają na bohaterki powieści masę kłopotów. Gwen wpada w oko przystojnemu przywódcy bandy motocyklistów. Zainteresowali się nią niebezpieczni, bezwzględni gangsterzy. Mało tego, Gwen zwraca na siebie uwagę pewnego policjanta z Denver. To nie może się dobrze skończyć... Wówczas w grze pojawia się tajemniczy nieznajomy. Czy jednak nie jest za późno?

"Tajemniczy mężczyzna" to pierwszy tom z cyklu "Dream Man". Kristen Ashley zaserwowała czytelnikom wielowątkowy romans z mieszanką erotyki i niebezpiecznych, kryminalnych fragmentów. Książkę czyta się szybko, napisana jest przystępnym językiem. Autorka zadbała o fabułę wywołującą wachlarz różnorodnych emocji - nie ma tu miejsca na nudę. Kristen wplotła do powieści masę problemów, komplikacji. Mamy tu wzloty i upadki, ale nie brakuje też fragmentów, w których za dużo słodyczy. Sceny łóżkowe są, ale całe szczęście ich ilość nie zdominowała książki! To było miłe zaskoczenie. Ogólnie wszystko wydaje się być w porządku, ale... No właśnie, mam kilka ALE.

Najbardziej w książce denerwowała mnie postać Gwendolyn. Niby starsza, mądrzejsza siostra, z drugiej zaś zachowywała się często bezmyślnie, jej tok rozumowania totalnie mi nie odpowiadał. Kobieta chwilami nie zdawała sobie sprawy, jak poważna jest jej sytuacja i jakie niesie zagrożenia. Nie do końca też przemawiał do mnie pomysł na kilku super hiper facetów, którzy kręcili się wokół tej jednej Gwen. Chciałoby się rzec, że to ogromne powodzenie bohaterki jest nieco przesadzone.

"Tajemniczy mężczyzna" to dobra książka, która powinna się spodobać wielu paniom. Będziecie denerwować się na Gwen, ale powieść ma swoje pozytywne strony, które pozwolą Wam zapomnieć o irytującym zachowaniu bohaterki. Poza tym, historia liczy sporo ponad 500 stron, dzięki czemu odbiorca ma szansę na dłuższą, czytelniczą przygodę :).

Za egzemplarz "Tajemniczy mężczyzna"
serdecznie dziękuję Business and Culture oraz Wydawnictwu Akurat.




czwartek, 1 lutego 2018

Poradnik oparty na doświadczeniach: "Projekt miłość" Karoliny Krauze.

Z poradnikami nigdy nie było mi po drodze. Ostatnio coś się zmieniło i od czasu do czasu zdarza mi się zajrzeć do tego typu publikacji. Niedawno w moje ręce trafił egzemplarz "Projekt miłość" Karoliny Krauze, autorki bloga rozwiedziona.pl. Lekturę otworzyłam dosłownie na chwilę, z ciekawości, czytanie miałam rozpocząć za kilka dni. Nawet nie zauważyłam, kiedy wylądowałam w okolicach 50tej strony. 


Karolina Krauze napisała naprawdę dobry poradnik dla żeńskiego grona czytelników. Dzięki przystępnej formie czyta się go naprawdę szybko i z przyjemnością. Autorka swoje rozważania opiera na doświadczeniach, nie przekazuje treści, będącej jedynie suchą teorią, której czasem głowa pęka, bo wszędzie jej pełno. Wyobraźmy sobie naukowe rozważania grona ekspertów w tej dziedzinie... Wieje nudą na kilometr! Autorka nie przelewa na papier poglądów, przypuszczeń, koncepcji hipotetycznych, lecz opiera się na wiedzy życiowej, powstałej na bazie doświadczeń (nie tylko własnych).


Karolina Krauze opisuje różne sytuacje w relacjach damsko-męskich i je analizuje, interpretuje. Przedstawia wady płci pięknej oraz błędy popełniane przez kobiety. Pewnie nie zdziwicie się, jeśli zgodzę się z autorką - wielu z nich nie zauważamy! Czasem my, panie, mogłybyśmy zastanowić się nad swoim zachowaniem, czy na pewno słusznie i dobrze postępujemy w pewnych sytuacjach? Możliwe, że to właśnie nasze czyny przyczyniają się do nieudanych relacji damsko-męskich. W poradniku spotykamy się z opisem typowych kobiecych i męskich postaci. Mamy zarówno charakterystykę matki polki, jak i karierowiczek, dążących do celu po drabinie sukcesu. Przeczytamy o facetach, należących do grupy cwaniaków, a także o przedstawicielach typu "Piotruś Pan".

Jak głosi fragment okładki, poradnik ten jest "dla każdego, kto przeżył rozstanie". Nie do końca się z tym zgadzam. Sięgnąć po tę książkę mogą także panie, które dopiero co szukają miłości lub już ją znalazły. Każda kobieta odnajdzie w nim wiele wskazówek, jak postępować w relacjach z potencjalną lub obecną drugą połówką. Niektóre z nich przydatne są nawet w "zwykłych", codziennych kontaktach z innymi ludźmi.


Niekiedy dobrze jest przyjrzeć się pewnym sprawom z boku. Karolina poniekąd zrobiła to za nas, warto więc poznać jej punkt widzenia. Nie musicie się z nią zgadzać, bo ile ludzi, tyle różnych charakterów i wypracowanych poglądów. Może się jednak okazać, że niektóre treści dadzą Wam do myślenia i tylko na tym skorzystacie.

Za egzemplarz "Projekt miłość" 
serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak.


Kringle Candle: Wosk Blueberry Muffin.

Nie jest tajemnicą, że uwielbiam w świecach i woskach słodkie kompozycje zapachowe, wzorujące się na aromacie wybornych, domowych wypieków. Jednym z takich produktów jest BLUEBERRY MUFFIN marki Kringle Candle od Goodies.pl. Zdecydowanie skradł moje serce!


W 40 g produktu zamknięty został aromat świeżo upieczonych, dopiero co wyciągniętych z pieca, pysznych muffinek wypełnionych wybornym, jagodowym nadzieniem. Dla fanów "jedzeniowych" zapachów będzie to prawdziwy rarytas. Po rozpaleniu wosku w kominku, pomieszczenie szybko wypełnia się przyjemnym, słodkim, smakowitym aromatem. Wyrazistym i długotrwałym, ale nie duszącym. Po Blueberry Muffin sięgam głównie w okresie jesienno-zimowym. Salon, w którym trzymamy kominek, staje się przytulniejszy, cieplejszy - nie mówię tu rzecz jasna o temperaturze, a o klimacie ;).

Na jednym opakowaniu wosku na pewno się nie skończy, mogę zapewnić, że Blueberry Muffin jeszcze wiele razy wyląduje w moim koszyku. A Wy, mieliście już tę przyjemność uraczenia się zapachem jagodowych muffinek od Kringle Candle? Pozdrawiam ciepło, K.