poniedziałek, 29 stycznia 2018

Urzekająca powieść obyczajowa - "Druga szansa" Marcie Steele.


"Magiczna opowieść dla każdej kobiety, która chce się śmiać i płakać jednocześnie oraz odnaleźć miłość, pasję i piękne buty"


Riley Flynn, główna bohaterka powieści, ma już dość zawodów miłosnych... Po kolejnej, nieudanej relacji z żonatym i nie zamierzającym się rozwieść oszustem, żali się swojej przyjaciółce. Sadie także nie ma łatwo, życie zdecydowanie jej nie rozpieszcza. Nie może i nie umie znaleźć sobie miejsca od chwili, gdy rok temu zmarł jej mąż. Co gorsza, teraz zbliża się rocznica tego bolesnego wydarzenia, przez co czuje się jeszcze bardziej rozbita... Nadomiar złego sklep Chandler, z którym związane są obie panie, stoi na skraju bankructwa. Riley, Sadie oraz pracujący z nimi Dan chcą uratować renomowany salon z butami, mieszczący się w Hedworth, uroczym, angielskim miasteczku. Nie wyobrażają sobie sytuacji, w której stracą nie tylko etaty, ale i miejsce, które wiele dla nich znaczy, niesie im pocieszenie i ukojenie. Walka o sklep nie jest łatwa, zwłaszcza, że aktualna właścicielka, córka poprzedniego szefa, jest odporna na wszelkie propozycje ze strony załogi. 

Kobiety, ratując salon, nagle uświadamiają sobie, że być może przyszła pora na zmiany. Sadie widzi szansę na nowy, lepszy początek. Riley także zaczyna dostrzegać lepsze perspektywy na przyszłość, zwłaszcza, że na horyzoncie pojawił się Ethan, bardzo uroczy fotograf. Jak ułożą się losy bohaterów? Czy uda się uratować ukochany salon i rozpocząć nowe życie?

"Druga szansa" to wspaniała, urocza powieść obyczajowa, która chwyta za serce. Absolutnie nie jest to przesłodzone romansidło! Przyznam, że zżyłam się z bohaterami. Riley nie miała łatwo, jeśli chodzi o jej życie prywatne. Związek, w który bardzo się zaangażowała, okazał się nie mieć przyszłości - oczywiście z winy nieuczciwego mężczyzny. Sadie spotkała wielka tragedia, przez raka straciła ukochaną osobę i teraz w pojedynkę wychowuję córkę. Dan także miał za sobą rozstanie. Teraz buszował na portalu randkowym i umawiał się z poznanymi tam kobietami. Niestety, randki nie należały do udanych... Tych postaci nie da się nie lubić. Trzymałam kciuki, aby nie tylko udało im się uratować sklep, ale i wypełnić pustkę powstałą w ich sercach.

Fabuła nie jest zbyt wyszukana, ale czegoś takiego właśnie potrzebowałam. Mamy tu walkę o marzenia, o odnalezienie szczęścia. Została podkreślona rola przyjaźni w życiu człowieka oraz to, jak pomaga ona we wspólnym działaniu w dobrej sprawie. Żeby nie było tak kolorowo, czytelnik spotyka się też z poważnym problemem hejtu. Autorka zadbała, aby każdy, kto sięgnie po tę powieść, mógł wyzwolić zarówno te dobre, jak i mniej radosne emocje. Decydując się na "Drugą szansę" będziemy się śmiać, wzruszać, ale czasem i smucić.

Jako okładkowa sroka MUSZĘ pochwalić oprawę powieści! Zarówno zewnętrzną (to już chyba u mnie standard :D), jak i wewnętrzną - strony, na których rozpoczynają się kolejne rozdziały, opatrzone są tym samym liściastym motywem, jaki widzimy na okładce. Uwielbiam takie ozdobniki. 

"Druga szansa" to bardzo przyjemna propozycja literacka na wolny, leniwy dzień. Jak najbardziej polecam tę niezobowiązującą lekturę :)!

Za egzemplarz powieści "Druga szansa"
serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

Yankee Candle: Wosk Rainbow Cookie.

Yankee Candle ponownie rozpieszcza nosy swoich fanów kolejną kolekcją świec i wosków - Enjoy the Simple Things. Wśród nowych produktów moje zainteresowanie wzbudził wosk Rainbow Cookie, który możecie kupić na stronie sklepu Goodies.pl.



Co kryje się w tej uroczej tartaletce? Same pyszne zapachy, które sprawią, że ten wosk skradnie Wasze serce! Wyobraźcie sobie aromat wybornych ciasteczek z cytrusowo-brzoskwiniowym kremem... Dodajcie do tego słodki, waniliowy lukier, tworzący chrupką, ale jednocześnie delikatną powłokę, która rozpływa się w ustach - brzmi bardzo kusząco, prawda? Urocza etykietka i zapach wosku również robią swoje.

Rainbow Cookie ogłaszam jednym z moich woskowych ulubieńców. Zapach bez wątpliwości wplata się w mój gust. Moc tarty jest dobra, po rozpaleniu szybko wypełnia pomieszczenie pobudzającym kubki smakowe zapachem. Jeszcze nie raz się skuszę na ten wosk, to pewne!

Mieliście okazję przetestować już któryś z zapachów z najnowszej kolekcji Yankee Candle? Macie już swojego faworyta? Koniecznie dajcie znać. Przesyłam buziaki, Karolina.

niedziela, 28 stycznia 2018

PRZEDPREMIEROWO: "Kredziarz" C. J. Tudor.

Niektóre książki sławę zdobywają dzięki sprawnej akcji marketingowej. Kiedy okazuje się, że to debiutanckie utwory, wokół nich narasta szum i obietnice fantastycznej lektury. Niedawno w moje ręce trafiła powieść "Kredziarz" autorstwa C. J. Tudor. Książkę widziałam już na większości instagramowych kont, a pozytywne recenzje wyrastały jak grzyby po deszczu. Trochę się przeraziłam, bo na myśl przyszła mi "Dziewczyna z pociągu" - debiutancka powieść Pauli Hawkins, szumnie zapowiadana, a jednak niekoniecznie tak dobra, jak deklarowano. Wiele osób ma o niej słabe zdanie, a ja sama utknęłam na 20tej stronie... Czy "Kredziarz" również jest przereklamowany? Odpowiedzi szukajcie poniżej!


"W mrocznych zakamarkach umysłu kryją się
najbardziej fascynujące koszmary i tajemnice"


Eddie wraz z przyjaciółmi wychowuje się w spokojnym, sennym, angielskim miasteczku. Wolne chwile spędzają wspólnie, jak to typowi nastolatkowie, jeżdżą na rowerach, buszują po lesie budując szałasy, wdają się w utarczki z miejscowymi łobuzami. Krótko mówiąc - szukają wrażeń. W tym celu porozumiewają się za pomocą specjalnego kodu w postaci ludzików rysowanych kredą. Zabawa nabiera innego charakteru w chwili, gdy pewnego dnia 1986 roku tajemniczy symbol doprowadza przyjaciół do ludzkich zwłok... Trzydzieści lat później, w roku 2016, przyjaciele dostają tajemniczą kopertę. W środku kryje się wiadomość napisana kodem, tym samym, którym bohaterowie posługiwali się za młodu. Ed bagatelizuje sprawę rysunku człowieka z pętlą na szyi, jednak kiedy jeden z przyjaciół ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, reszta zaczyna traktować wiadomość poważnie. Jedyną opcją, aby zakończyć to wszystko raz na zawsze, jest dotarcie do prawdy - co rzeczywiście wydarzyło się 30 lat temu? Kim jest KREDZIARZ?

Szczerze? "Kredziarz" pozytywnie mnie zaskoczył, podobał mi się, nawet bardzo. Zacznę od tego, że zdecydowanie przypadło mi do gustu przeplatanie przeszłości z teraźniejszością. Akcja powieści rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Autorka przenosi nas co rozdział raz do roku 1986, kiedy to wszystko się zaczęło, a raz do roku 2016, kiedy okazuje się, że koszmar sprzed lat jeszcze trwa. Specyficzny, kryminalny, mroczny klimat powieści wzbudza dreszczyk emocji. Wydarzenia są raczej dobrze ze sobą powiązane, jedynie kilka elementów akcji nie do końca mi pasowało, ale nie zmieniło to mojego odbioru tej zaskakującej i inteligentnej powieści. Autorka skutecznie pobudza wyobraźnię i trzyma w napięciu czytelnika! Strasznie mnie ciekawiło, co wydarzy się dalej, kartki przerzucały się wręcz same, a ja czym prędzej chciałam poznać rozwiązanie zagadki...

Jedną z mocnych stron książki jest kreacja bohaterów. Nie występują płytkie postaci, każda ma ciekawy profil psychologiczny, jest wyraźnie zarysowana, nosi na barkach już pewien bagaż, wzbudzając tym samym zainteresowanie czytelnika. Na plus zasługuje także zakończenie... Naprawdę zaskakujące! Szczerze powiedziawszy nie spodziewałam się takiego rozwiązania, miałam swoje typy, które de facto zmieniały się w trakcie czytania. Zakończenie zdecydowanie zmroziło krew w żyłach. Ach, zapomniałabym! Brawa należą się też za naprawdę świetną okładkę. Nie jest przesadzona, idealnie nawiązuje do powieści i jej klimatu.

"Kredziarz" ma coś z kryminału, horroru, powieści psychologicznej. Jeśli lubicie takie książki, to śmiało możecie po tę sięgnąć. Intrygi, mrok, przerażenie - Moim zdaniem WARTO! Tak na marginesie - zapraszam na oficjalny fanpage książki KLIK.

Za możliwość przeczytania powieści "Kredziarz"
serdecznie dziękuję Business & Culture oraz Wydawnictwu Czarna Owca.




piątek, 26 stycznia 2018

Yankee Candle: Wosk White Gardenia.

Hej Kochani! Dziś przygotowałam dla Was recenzję wosku z kwiatowej linii zapachowej Yankee Candle. Mowa o eleganckiej tartaletce WHITE GARDENIA, którą możecie zakupić na stronie sklepu Goodies.pl


Nigdy nie miałam okazji wąchać prawdziwej gardenii. Jeśli jednak wosk w pełni oddaje zapach kwiatu (a sporo osób jest tego zdania!), to ja jestem urzeczona. White Gardenia to delikatna, świeża, słodka, nienachalna i niedusząca propozycja na spędzenie relaksujących chwil w mieszkaniu. Zapach nie jest intensywny, co w moim odczuciu akurat idealnie pasuje do tego wosku. Wrzucenie kawałka produktu do kominka zafunduje nam zapachową wizytę w ogrodzie pełnym kwiatów. Ta elegancka tartaletka to nieco "dworski" produkt - wiecie, że biała gardenia stanowi symbol władzy królewskiej ;)?

Jeśli macie ochotę niezobowiązująco poleniuchować na kanapie (oczywiście z książką w ręku, ewentualnie pilotem), możecie sięgnąć po White Gardenia. Jeśli chcecie zapewnić kwiatową oprawę zapachową na wizytę gości, także warto wybrać ten wosk. Ten produkt pasuje na każdą okazję! 

Lubicie kwiatowe zapachy? Pozdrawiam ciepło, Karolina.

wtorek, 23 stycznia 2018

Yankee Candle: Duża świeca Fluffy Towels.

Stało się! Kolejna duża świeca dołączyła do mojej skromnej kolekcji słoików Yankee i Kringle Candle. Do tej pory królowały u mnie słodkie, jedzeniowe zapachy. Tym razem postanowiłam zamówić na stronie Goodies.pl FLUFFY TOWELS, kompozycję dobrze już mi znaną w postaci wosku i zapachu do auta.


Duży słój Fluffy Towels cieszy nos rześkim zapachem świeżego prania. Po rozpaleniu w powietrzu wyczuwalna jest soczysta cytrynka oraz kwaskowate jabłko. Producent deklaruje także obecność nut lawendy, szczerze powiedziawszy, podobnie jak w przypadku wosku i zawieszki, nie mogę jej za bardzo wychwycić. 

Po otworzeniu słoika poczułam wspaniały, intensywny, odświeżający, kojarzący się z czystością aromat. Trochę tak, jakbym dopiero co wstawiła do pokoju suszarkę z praniem. Zapach szybko rozprzestrzenia się w pomieszczeniu, a po zgaszeniu świecy jeszcze przez jakiś czas jest wyczuwalny. Fluffy Towels to oryginalna kompozycja do domu/mieszkania. W moim odczuciu nie jest to świeca, którą od tak zapala się tak po prostu na wieczór, jak np. Vanilla Cupcake czy Hot Chocolate. Słodkie, jedzeniowe aromaty "wchodzą" mi  w takich momentach zdecydowanie bardziej. W mieszkaniu po Fluffy Towels (do tej pory w postaci wosku) zawsze sięgałam w chwili, gdy miałam ochotę na rześkie zapachy. Jestem bardzo zadowolona z wyboru i sama się sobie dziwię, czemu dopiero teraz zdecydowałam się na zakup dużego słoja :D. W każdym razie - polecam, zwłaszcza w okresie wiosny i wczesnego lata!

Na koniec zdradzę Wam, że po głowie krąży mi kolejny wariant dużej świecy, na który mogłabym się skusić :). Przesyłam pozdrowienia, K.